Kryminalistyka i medycyna sądowa Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album  Chat


Pobierz tematPoprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość
Kordyn 
Prawie zadomowiony
Beton z prewencji


Pomógł: 11 razy
Wiek: 33
Posty: 82
Skąd: z mroku
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 20:52 Pobierz post   samobójstwa

Może i narażę się niektórym osobom tym tematem, ale zastanawiam się jaki jest powód popełnienia samobójstwa przez osoby, które raczej nie mają ku temu powodów. W mojej okolicy w ciągu paru m-cy doszło do 8 samobójstw osób które miały dobrą prace, brak problemów w domu a jednak zdecydowały się na ten krok.. Może jest jakiś szczególny czynnik który to powoduje? Czy wpływ na to może być otoczenie?Położenie geograficzne? Uwarunkowania środowiskowe?

_________________
Codzienne żniwo swoje zbieram, kres podróży każdego dnia....
 
 
bros 



Pomógł: 23 razy
Posty: 1003
Skąd: z laboratorium
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 21:03 Pobierz post   Re: samobójstwa

Kordyn napisał/a:
Może i narażę się niektórym osobom tym tematem, ale zastanawiam się jaki jest powód popełnienia samobójstwa przez osoby, które raczej nie mają ku temu powodów. W mojej okolicy w ciągu paru m-cy doszło do 8 samobójstw osób które miały dobrą prace, brak problemów w domu a jednak zdecydowały się na ten krok.. Może jest jakiś szczególny czynnik który to powoduje? Czy wpływ na to może być otoczenie?Położenie geograficzne? Uwarunkowania środowiskowe?


Zobacz kto siedzi w rządzie? Czy to nie znakomity powód na popełnienie samobójstwa?

Skąd możesz wiedzieć, że ktoś nie ma problemów w domu? Spędzasz dużo czasu u niego w szafie?

U nas kiedy glinarz strzela sobie w łeb - ZAWSZE ma kłopoty rodzinne - tak mówi PAN RZECZNIK KWP w TV.
Nikt nie dostrzega tego, jak szczuje się na siebie ludzi w pracy, co tzw. "przełożeni" (w 50% wywodzący się z SB) robią ze swoimi podwładnymi.

Kłopoty w pracy, kłopoty w domu. Często się to nawarstwia, a kiedy taki "nabrzmiały od ropy wrzód" pęka - efekt jest wiadomy. NIC nie dzieje się bez przyczyny. Rzadko zdarzają się zabójstwa pod wpływem gwałtownego impulsu. najczęściej proces "dojrzewania wrzoda" trwa.

Ja straciłem już KILKU kolegów w ten sposób. Strzał w głowę - to był ich sposób na rozwiązanie problemu. Dobry czy nie - to wiedzą tylko Oni, gdziekolwiek teraz są ...

[/img]

 
 
Kordyn 
Prawie zadomowiony
Beton z prewencji


Pomógł: 11 razy
Wiek: 33
Posty: 82
Skąd: z mroku
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 21:08 Pobierz post   

Bros może po prostu tak jest wygodniej? powiedzieć, że to nie wina pracy, tylko przyczyną jest dom?To chyba jest zrzucanie odpowiedzialności o ile sie nie mylę?
Prawdę powiedziawszy troszke mnie to zastanawia.Zresztą czy jest to wyraz odwagi czy tchórzostwa?
Czy jest to ucieczka od odpowiedzialności? Czy może jeden z elementów wielkiej układanki?

_________________
Codzienne żniwo swoje zbieram, kres podróży każdego dnia....
 
 
bros 



Pomógł: 23 razy
Posty: 1003
Skąd: z laboratorium
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 21:19 Pobierz post   

Cytat:
Bros może po prostu tak jest wygodniej? powiedzieć, że to nie wina pracy, tylko przyczyną jest dom?To chyba jest zrzucanie odpowiedzialności o ile sie nie mylę?


Tak, oczywiście. Chca odsunąć "podejrzenia" od siebie - to prawda.
Chcą utzrymywac status quo - skłóconymi ludźmi lepiej się rządzi - a że od czasu do czasu jakiś nie wytrzymuje - trudno. Najwazniejsza jest i tak STATYSTYKA i WYNIKI.


Cytat:

Prawdę powiedziawszy troszke mnie to zastanawia.Zresztą czy jest to wyraz odwagi czy tchórzostwa?


To zależy od konkretnego przypadku. Od człowieka.
Czasem nie umie się odnaleźć w otaczającej rzeczywistości - jak w filmie "Siekierezada", czasem ucieka od odpowiedzialności (jak napisałeś) - jak prezes firmy, która ogłasza upadłość, jak gość, który nie ma kasy na spłatę długów ...

Skłaniałbym się jednak ku tchórzostwu ... z wyjątkiem "ludzi honoru" - kamikadze, samurajów, oficerów, "kapitanów, co to zawsze schodzą z okrętu ostatni", tych, co oddają sw życie za innych.

Prostej odpowiedzi nie ma.

 
 
Kordyn 
Prawie zadomowiony
Beton z prewencji


Pomógł: 11 razy
Wiek: 33
Posty: 82
Skąd: z mroku
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 21:27 Pobierz post   

Bros ale czy my także w pewnym stopniu nie ponosimy odpowiedzialności za skalę tego zjawiska?Że widzimy czyjeś problemy, ale boimy się wyciągnąć pomocną dłoń? Widzimy jak w kimś życie wygasa ale nawet nie podejdziemy, nie zapytamy co słychać? Jedno cholerne zdanie a może sporo zmienić..
Czasem wystarczy tylko okazać zainteresowanie...

_________________
Codzienne żniwo swoje zbieram, kres podróży każdego dnia....
 
 
magdalla 
Prawie zadomowiony



Pomogła: 8 razy
Posty: 119
Skąd: z innej bajki
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 21:54 Pobierz post   

Kordyn napisał/a:
Bros może po prostu tak jest wygodniej? powiedzieć, że to nie wina pracy, tylko przyczyną jest dom?To chyba jest zrzucanie odpowiedzialności o ile sie nie mylę?
Prawdę powiedziawszy troszke mnie to zastanawia.Zresztą czy jest to wyraz odwagi czy tchórzostwa?
Czy jest to ucieczka od odpowiedzialności? Czy może jeden z elementów wielkiej układanki?

Moim zdaniem samobójstwo to tchórzostwo wobec życia i odwaga wobec śmierci. Jest to napewno ogromna tragedia, dla tego człowieka i rodziny. Moment skrajnego wyczerpania psychicznego, skutkujący tragiczną, nieodwracalną decyzją. :( Jednak moim zdaniem (jakkolwiek okrutnie zabrzmi to co teraz napiszę) to też forma skrajnego egoizmu, ponieważ taki człowiek, na sekundę przed naciśnięciem spustu nie dostrzega wokół siebie innych. Nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką krzywdę wyrządzi rodzinie, przyjaciołom. Nie potrafi sobie wyobrazić ich reakcji. Może gdyby niektórzy samobójcy pomyślelili o tym choć przez sekundę zmieniliby zdanie.

bros napisał/a:
Skłaniałbym się jednak ku tchórzostwu ... z wyjątkiem "ludzi honoru" - kamikadze, samurajów, oficerów, "kapitanów, co to zawsze schodzą z okrętu ostatni", tych, co oddają sw życie za innych.

To też prawda, że samobójstwo, czy też świadome narażanie się na śmierć może być sprawą honoru, zachowania twarzy. W przypadku tych ludzi moim zdaniem nie można mówić o tchórzostwie, a wręcz przeciwnie, niemal o skrajnej odwadze, bo oni tak naprawdę chcą żyć, jednak są w stanie się poświęcić w imię wyższych wartości (może ktoś oglądał film o Sophie Scholl?).

bros napisał/a:
Prostej odpowiedzi nie ma.

Tak naprawdę to na niewiele rzeczy jest prosta odpowiedź i dzięki temu niekiedy życie nie jest nudne, ale niekiedy także trudne.

Kordyn napisał/a:
Czasem wystarczy tylko okazać zainteresowanie...

Myślę jednak, że problem też może polegać na tym, że może zdarzyć się tak, że nie widać po człowieku, że może targnąć się na swoje życie. Na zewnątrz wszystko wydaje się być w porządku, nic nie wzbudza podejrzeń, aż nagle, pewnego dnia dowiadujemy się, że ta osoba popełniła samobójstwo. Nie zawsze co prawda i w innych przypadkach wystarczy pewnie okazać trochę zainteresowania, poświęcić choćby 10 minut. Sądzę również, że dużo zależy także od tej drugiej osoby, czy będzie chciała w ogóle dać sobie pomóc.

Pozdrawiam

 
 
 
bros 



Pomógł: 23 razy
Posty: 1003
Skąd: z laboratorium
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:05 Pobierz post   

Cytat:
Czasem wystarczy tylko okazać zainteresowanie...
Myślę jednak, że problem też może polegać na tym, że może zdarzyć się tak, że nie widać po człowieku, że może targnąć się na swoje życie. Na zewnątrz wszystko wydaje się być w porządku, nic nie wzbudza podejrzeń, aż nagle, pewnego dnia dowiadujemy się, że ta osoba popełniła samobójstwo. Nie zawsze co prawda i w innych przypadkach wystarczy pewnie okazać trochę zainteresowania, poświęcić choćby 10 minut. Sądzę również, że dużo zależy także od tej drugiej osoby, czy będzie chciała w ogóle dać sobie pomóc.



Tak, dokładnie Magi - wyjęłaś mi to z ust.
Czasem to dzieje się za głęboko, a sygnały wysyłane przez niedoszłego samobójcę są zbyt subtelne. Niestety. Trzeba kogoś dobrze znać, żeby je zidentyfikować. To zadanie dla rodziny i przyjaciół - jeśli taki "szczęśliwiec" ich ma.

Szkoda mi tych ludzi. Kiedyś bym ich potępiał, a dzisiaj jestem od tego daleki. Sam byłem w kilku sytuacjach "suicydogennych" i kto wie, jakbym się zachował, gdyby jakiś trybik przeznaczenia nie obrócił się w inną stronę...


Szkoda, że nawet Kościół ma ich gdzieś, skazując Ich na "wieczne potępienie". Może to sposób na "postraszenie" wiernych - jak tzw. PIEKŁO i spoceni, czerwoni faceci z rogami, uwijający się jak w ukropie z widłami ...

 
 
Kordyn 
Prawie zadomowiony
Beton z prewencji


Pomógł: 11 razy
Wiek: 33
Posty: 82
Skąd: z mroku
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:13 Pobierz post   

Bros więc może warto też pomyśleć o samobójstwach będących swoistym rytuałem/obrzędem? W swoim życiu spotkałem sie z paroma takimi przypadkami i jakoś nie bardzo mogę to wszystko jeszcze ogarnąć..
Zresztą samobójstwo to dość złożony proces i w paru zdaniach w 3 osoby będzie nam niezwykle ciężko jako tako przeanalizować to zjawisko

_________________
Codzienne żniwo swoje zbieram, kres podróży każdego dnia....
 
 
NoNa
Często zagląda


Pomógł: 4 razy
Posty: 59
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:21 Pobierz post   

Samobójstwo jest najczęściej wynikiem długotrwałej depresji i zwyczajne okazywanie uwagi raczej nie pomaga. Nie oceniam postępowania samobójców ponieważ są to ludzie chorzy i nie zdolni do właściwiej oceny sytuacji. Są tak wymęczeni przez smutek i stany lękowe,że odebranie sobie życia wydaje im sie najlepszym wyjściem nie tylko dla siebie , ale i dla rodziny itp. Kiedy obserwuje się takie objawy u kogoś bliskiego należy wysłać go do psychiatry czym prędzej, powniewaz depresje można skutecznie leczyć farmakologicznie( i często jedynie takie leczenie jest skuteczne).

 
 
bros 



Pomógł: 23 razy
Posty: 1003
Skąd: z laboratorium
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:30 Pobierz post   

NoNa napisał/a:
Samobójstwo jest najczęściej wynikiem długotrwałej depresji i zwyczajne okazywanie uwagi raczej nie pomaga. Nie oceniam postępowania samobójców ponieważ są to ludzie chorzy i nie zdolni do właściwiej oceny sytuacji. Są tak wymęczeni przez smutek i stany lękowe,że odebranie sobie życia wydaje im sie najlepszym wyjściem nie tylko dla siebie , ale i dla rodziny itp. Kiedy obserwuje się takie objawy u kogoś bliskiego należy wysłać go do psychiatry czym prędzej, powniewaz depresje można skutecznie leczyć farmakologicznie( i często jedynie takie leczenie jest skuteczne).


To są przypadki SKRAJNE.

Oprócz etykiety CZUBA, niewiele w ten sposób można uzyskać, poza kontrowersyjnym wyglądem zaćpanego po uszy "Tadka Śliniące SIę Warzywo".

W swojej "karierze" miałem do czynienia z kilkoma psychiatrami - w większości gwałtownie potrzebowali pomocy specjalisty z własnej działki.

Byłem jako "obserwator" na kilku odzziałach psychiatrycznych i - do cholery - jeśli tak ma wyglądac "POMOC" okazywana chorym, to ja juz wolę kawał sznura i solidną gałąź.

Myślę, że zdecydowaną większość samobójców można "odgiąć" i napompować większą wiarą we własne siły. Ale to wymaga czasu. Leki mają skutki uboczne i nie można ich podawac w nieskończoność. Prawdziwa walka toczy się w umyśle niedoszłego samobójcy. Posiłki w postaci prochów to złudni "przymierzeńcy".

 
 
Kordyn 
Prawie zadomowiony
Beton z prewencji


Pomógł: 11 razy
Wiek: 33
Posty: 82
Skąd: z mroku
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:34 Pobierz post   

Nona tyle, że też weź pod uwagę samobójstwa nie będące wynikiem długotrwałej depresji ale stanowiące efekt impulsu ;> też jest to spory odsetek.

_________________
Codzienne żniwo swoje zbieram, kres podróży każdego dnia....
 
 
NoNa
Często zagląda


Pomógł: 4 razy
Posty: 59
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:34 Pobierz post   

Znam kilka przypadków osób , którym antydepresanty pomogły wyjść z dołka i odciągnęły od krawędzi. Z własnego doświadczenia wiem , ze nieważne ile i kto poświęci czasu na rozmowe to nic da.

 
 
Kordyn 
Prawie zadomowiony
Beton z prewencji


Pomógł: 11 razy
Wiek: 33
Posty: 82
Skąd: z mroku
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:38 Pobierz post   

Nona to wszystko zależy od danej osoby, nasza psychika jest sprawą strasznie zindywidualizowaną, niektórym pomaga samo wygadanie się drugiej osobie a innej środki farmakologoczne... Lecz jestem zwolennikiem zapobiegania niż leczenia:)

_________________
Codzienne żniwo swoje zbieram, kres podróży każdego dnia....
 
 
bros 



Pomógł: 23 razy
Posty: 1003
Skąd: z laboratorium
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 22:42 Pobierz post   

NoNa napisał/a:
Znam kilka przypadków osób , którym antydepresanty pomogły wyjść z dołka i odciągnęły od krawędzi. Z własnego doświadczenia wiem , ze nieważne ile i kto poświęci czasu na rozmowe to nic da.


Owszem - takie ODPORNE jednostki są. I wtedy oczywiście można podać TABLETKI WIECZNEGO SZCZĘSCIA.

Jednak często ludzi z deprechą można wyciągnąć z doła, nawet ich WYSŁUCHUJĄC. SŁOWO. Nie mierz wszystkich własną miarą. Może akurat koło Ciebie nie był nikogo, kto potrafiłby się przebić przez Twój PANCERZ. I tyle.

Samobójstwa pod wpływem impulsu to w ogóle trzeci rodzaj, bo nie ma czasu ani na rozmowę ani na leki (matka nie upilnowała dzieciaka, który wypada z 10 pietra i skacze za nim).

 
 
NoNa
Często zagląda


Pomógł: 4 razy
Posty: 59
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Maj 21, 2006 23:41 Pobierz post   

Mówiłam o własnym doświadczniu w znaczeniu tego ,że nie ja chciałam popełnić samobójstwo ale któs znajomy. Każdemu jakieś kretyńskie myśli przychodzą do głowy czasami nie ukrywam, ale nie mówiłam o sobie :) .
Pewnych rzeczy nie da się wyrozmawiać - nie da się tłumaczyć danej osobie,że czarne jest białe.

Nie wiem z jakiego powodu , bros, masz taki a nie inny stosunek do antydepresantów-ona naprawdę potrafią pomoc.

A samobójstwa pod wpływem chwili to jak dla mnie wołanie o pomoc - tylko ,że czasami nad wyraz "skuteczne" :?

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Strona wygenerowana w 0.11 sekundy. Zapytań do SQL: 29