Kryminalistyka i medycyna sądowa Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album  Chat


Pobierz tematPoprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość
Jim 
Nowa dusza


Posty: 9
Skąd: Nie ważne
Wysłany: Pią Lis 30, 2007 10:54 Pobierz post   

Mrrrrilva napisał/a:
Co wieszania się w pozycji półsiedzącej bo przy leżeniu to raczej nie można mówić o "powieszeniu" a raczej o uduszeniu. W przypadku uduszenia, czas umierania będzie bardzo podobny bez względu na pozycję ciała.

Czyli kiedy człowiek wiesza się w pozycji leżącej, umiera z zaciśnięcia krtani, a nie z zaciśnięcia tętnic szyjnych? a ile wynosi zwykle czas od momentu powieszenia (w pozycji leżącej) do utraty przytomności, a potem do zgonu ?

Ostatnio zmieniony przez Jim Pią Lis 30, 2007 10:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Mrrrrilva
Zadomowiony



Pomógł: 37 razy
Posty: 277
Wysłany: Pią Lis 30, 2007 18:10 Pobierz post   

Jim napisał/a:
Czyli kiedy człowiek wiesza się w pozycji leżącej, umiera z zaciśnięcia krtani, a nie z zaciśnięcia tętnic szyjnych? a ile wynosi zwykle czas od momentu powieszenia (w pozycji leżącej) do utraty przytomności, a potem do zgonu ?


Kpisz albo nie przeczytałeś posta, w którym tłumaczyłam czym się charakteryzuje powieszenie a czym uduszenie. Żeby zacisnąć krtań tak, aby nie mogło przez nią się dostać powietrze, trzeba ją zmiażdżyć bo to nie jest taka tam miękutka tętniczka tylko układ chrząstek, mięśni i więzadeł, które stanowią dość sztywną i mocną strukturę. Dlatego naturalnym jest to, że zaciskająca się na szyi pętla, w pierwszej kolejności i tak zamknie światło tętnic, nawet jeśli w końcowym efekcie siła będzie na tyle duża aby zacisnąć krtań.
To samo jeśli chodzi o pytanie dotyczące czasu od zamknięcia dopływu krwi do śmierci. Logicznym wydaje się, że pozycja będzie tu miała niewielkie znaczenie bo tak samo krew nie będzie dopływać do mózgu czy się stoi, siedzi, czy leży. Po tą są zastawki w tętnicach i żyłach, żeby odpowiednio kierunkować przepływ krwi, inaczej byś nie mógł się przemieszczać w pozycji stojącej, bo cała krew spłynęłaby do nóg i żegnaj życie :wink:

 
 
 
Jim 
Nowa dusza


Posty: 9
Skąd: Nie ważne
Wysłany: Nie Gru 02, 2007 10:59 Pobierz post   

Racja. Rzeczywiście jest taki post. sorry :) Napisałaś w nim m.in że po ok 4-5 minutach następuje zgon.
A ile jest czasu żeby kogoś takiego odratować, kiedy już sobie wisi. Po 4-5 minutach nie ma już szans, czy uda się odratować ale stanie się rośliną z powodu niedotlenienia mózgu?

 
 
Mówca Umarłych 
Normalny inaczej



Pomógł: 46 razy
Wiek: 28
Posty: 903
Skąd: jestem?
Wysłany: Nie Gru 02, 2007 23:59 Pobierz post   

Po 4 minutach niedotlenienia mózgu prawdopodobnie reanimowana osoba nie odzyska pełnej sprawności z powodu obumierania komórek. Ale nie oznacza to całkiem śmierci. Reanimować trzeba nadal.

_________________
Tak wygląda administrator czytając wybitne posty użytkowników...
 
 
 
Greg 
Waste Manager


Pomógł: 46 razy
Wiek: 22
Posty: 2238
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: Pon Gru 03, 2007 14:59 Pobierz post   

Jim napisał/a:
A ile jest czasu żeby kogoś takiego odratować, kiedy już sobie wisi. Po 4-5 minutach nie ma już szans, czy uda się odratować ale stanie się rośliną z powodu niedotlenienia mózgu?

Ostatnio na kursie pierwszej pomocy mówili, że różne komórki organizmu są różnie wrażliwe na brak tlenu (przy NZK). Najszybciej obumierają (po około 3 minutach) komórki mózgu, co może spowodować śmierć mózgu. Ostatni ratunek po takim czasie to użycie defibrylatora (śmierć mózgu jest oczywiście nieodwracalna).
Przy czym często nie obumiera cały mózg, tylko poszczególne jego ośrodki - np. odpowiadające za mowę, wzrok, słuch, kojarzenie, itp.

Pozdrawiam.

EDIT: Dzięki za sprostowanie, nie byłem pewny czy tak zostało to wytłumaczone.

Ostatnio zmieniony przez Greg Pon Gru 03, 2007 18:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Mówca Umarłych 
Normalny inaczej



Pomógł: 46 razy
Wiek: 28
Posty: 903
Skąd: jestem?
Wysłany: Pon Gru 03, 2007 18:33 Pobierz post   

Muszę to i owo naprostować. Będzie offtop ale trudno.

Najbardziej wrażliwy na brak tlenu jest układ nerwowy. Po około 3-5 minut bez tlenu zaczynają obumierać komórki kory mózgowej. Doprowadzić to może to stanu wegetatywnego, a dalej do śmierci mózgu czyli nieodwracalnym ustaniem funkcji pnia mózgu.
Greg napisał/a:
Ostatni ratunek po takim czasie to użycie defibrylatora (śmierć mózgu jest oczywiście nieodwracalna).
Defibrylacja jest stosowana przy migotaniu komór albo częstoskurczurczu bez tętna. Defibrylator można zastosować gdy występuje aktywność elektryczna serca.

Jeśli wystąpi asystolia to defibrylacja nie jest dobrym pomysłem.

_________________
Tak wygląda administrator czytając wybitne posty użytkowników...
 
 
 
Jim 
Nowa dusza


Posty: 9
Skąd: Nie ważne
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 09:49 Pobierz post   

A może się tak zdarzyć ze ktoś będzie chciał się powiesić ale wcale nie umrze, tylko uszkodzi sobie mózg z niedotlenia? w jakim wypadku coś takiego mogłoby się wydarzyć, jeśli lina będzie za słabo zaciśnięta?

 
 
dago 
Prawie zadomowiony


Pomógł: 1 raz
Posty: 107
Skąd: Zamość
Wysłany: Wto Gru 04, 2007 18:58 Pobierz post   Re: powieszenie

Caius napisał/a:
pytanie do medyków sądowych: dlaczego człowiek powieszony na strunie fortepianowej umiera bardzo długo a powieszenie np. na sznursze skutkuje zejściem w zdecydowanie krótszym czasie ??
natknąłem się na opis egzekucji uczestników zamachu na Hitlera w 1944 r. których w ten właśnie sposób wieszano

Myślę,że egzekucja niedoszłych zamachowców polegała na nałożeniu strun na szyje i podciągnięciu do góry - gdy wektor siły zamiast do dołu, poprzez gwałtowne zabranie podstawy nóg, działa do góry faktycznie można umierać bardzo długo i w niewyobrażalnych mękach,a struny fortepianowe jeszcze to spotęgowały - z resztą "podwieszanie" było jedną z powszechnych średniowiecznych tortur.
Cytat:
A może się tak zdarzyć ze ktoś będzie chciał się powiesić ale wcale nie umrze, tylko uszkodzi sobie mózg z niedotlenia? w jakim wypadku coś takiego mogłoby się wydarzyć, jeśli lina będzie za słabo zaciśnięta?

Tak zdarzają sie takie przypadki - najczęsciej gdy osoba powieszona zostanie przez kogoś odratowana.

 
 
Jim 
Nowa dusza


Posty: 9
Skąd: Nie ważne
Wysłany: Pią Gru 14, 2007 11:34 Pobierz post   

Jeszcze chciałbym się zapytać o takie rzeczy jak:
Jak długo człowiek jeszcze żyje od momentu powieszenia się (gdzieś pisało że po powieszeniu się serce bije jeszcze przez 20 minut. To prawda?) a jak jest w przypadku uduszenia?.
Czy dla kogoś wieszającego się, uduszenie leżąc było by mniej bolesne od uduszenia siedząc lub wisząc nie dotykając podłogi?

znalazłem taki tekst:
na tej stronie
Cytat:
Powieszenie
Samobójcy i skazani na powieszenie umierają wskutek uduszenia. Jeśli pętla jest dobrze założona, ofiara po 10 sekundach traci przytomność. Jeśli jest zbyt luźna, człowiek może cierpieć przez kilka minut. Pętle na długim sznurze powodują złamanie karku.

Naprawdę można stracić przytomność już po 10 sekundach?

Ostatnio zmieniony przez Jim Pią Gru 14, 2007 14:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jollyroger3 



Pomógł: 14 razy
Wiek: 35
Posty: 171
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Pon Gru 17, 2007 14:54 Pobierz post   

Cytat:
Uduszenie nie polega na odcięciu dopływu powietrza przez sznur tylko na odcięciu dopływu krwi do mózgu, co po kilku minutach (4-5) powoduje zgon.

Jest też i uduszenie przez odcięcie dostępu powietrza ale nazywa się to, o ile mnie pamięć nie myli, zdławieniem.


Cytat:
Co wieszania się w pozycji półsiedzącej bo przy leżeniu to raczej nie można mówić o "powieszeniu" a raczej o uduszeniu. W przypadku uduszenia, czas umierania będzie bardzo podobny bez względu na pozycję ciała.


Niestety nie mogę sie zgodzić z ani z jednym, ani z drugim powyższym.

_________________
In the world without Walls and Fences, who needs Windows and Gates ?
Ostatnio zmieniony przez zbych Pon Gru 17, 2007 15:06, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
zbych 



Pomógł: 41 razy
Wiek: 40
Posty: 898
Skąd: skądże
Wysłany: Pon Gru 17, 2007 15:08 Pobierz post   

jollyroger3 napisał/a:
Niestety nie mogę sie zgodzić z ani z jednym, ani z drugim powyższym.


Hmm.... post chyba za dużo nie wnosi. Może choć krótkie wyjaśnienie dlaczego nie możesz się zgodzić :?:

_________________
Fiat iustitia et pereat mundus
 
 
jollyroger3 



Pomógł: 14 razy
Wiek: 35
Posty: 171
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Pon Gru 17, 2007 15:38 Pobierz post   

Proszę o niekomentowanie postów w trakcie ich powstawania :mrgreen:

Oto reszta mojego poprzedniego posta:

Cytat:
Uduszenie nie polega na odcięciu dopływu powietrza przez sznur tylko na odcięciu dopływu krwi do mózgu, co po kilku minutach (4-5) powoduje zgon.

Jest też i uduszenie przez odcięcie dostępu powietrza ale nazywa się to, o ile mnie pamięć nie myli, zdławieniem.


Cytat:
Co wieszania się w pozycji półsiedzącej bo przy leżeniu to raczej nie można mówić o "powieszeniu" a raczej o uduszeniu. W przypadku uduszenia, czas umierania będzie bardzo podobny bez względu na pozycję ciała.


Niestety nie mogę sie zgodzić z ani z jednym, ani z drugim powyższym.

UDUSZENIE to przyczyna zgonu ZAWSZE związana z odcięciem dopływu tlenu z zewnątrz do pęcherzyków płucnych.

Może do niego dojść na różne sposoby:

-uduszenie przez umieszczenie w środowisku o niewystarczającej ilości tlenu (np. zamknięcie w szczelnej komorze, zakopanie żywcem itp.

-uduszenie przez utonięcie (płyn w drogach oddechowych uniemożliwiający wymianę gazową)

-uduszenie przez zadławienie (ciało obce w drogach oddechowych, np. kęs pokarmu, kawałek kasztana, fragment zabawki itp.)

-uduszenie przez zatkanie naturalnych otworów ciała umożliwiających oddychanie (zatkanie nozdrzy oraz ust (np. uduszenie poduszką)

-uduszenie przez uciśnięcie górnych dróg oddechowych z zewnątrz: duszenie rękami lub przedmiotem (np. pętlą zaciskaną przez osobę duszącą) przez uciskanie (najczęściej) szyi. Tutaj zalicza się również uduszenie przez powieszenie i uduszenie przez zadzierzgnięcie.

Tyle byłoby na temat uduszenia.

POWIESZENIE (suspensio) - to spowodowanie śmierci przez zaciśnięcie pętli wokół szyi pod wpływem ciężaru ciała osoby powieszonej.

Oczywiste chyba jest, że powieszenie można podzielić na samobójcze i zbrodnicze. Teoretycznie może być jeszcze przypadkowe.

Powieszenie można podzielić też na typowe i nietypowe

Powieszenie typowe jest wtedy, kiedy pętla założona na szyję ma węzeł z tyłu lub boku szyi a ciało zwisa swobodnie nad podłożem. Czyli rysunek pierwszy od lewej w górnym rzędzie na wcześniej przytoczonym obrazku.

Pozostałe narysowane tam powieszenia to powieszenia nietypowe. Dwa z dolnego rzędu często wykonywane przez samobójców na ramie okna lub ramie łóżka. Mniejsza z tym, żeby nie robić tu podręcznika.

Powieszenie jako wtórna przyczyna zgonu może prowadzić do śmierci w różnych mechanizmach.

Najczęściej śmierć następuje w wyniku przerwania ciągłości rdzenia kręgowego. Dochodzi do tego najczęściej przy zastosowaniu długiego sznura i w powieszeniu typowym - kiedy to ciało spada swobodnie i zostaje gwałtownie szarpnięte przez naprężający się nagle sznur. Temu mechanizmowi sprzyja umieszczenie węzła pętli z boku szyi. Przy odpowiedniej długości sznura i wysokości podwieszenia może to nawet spowodować dekapitację (zwłaszcza jeśli sznur był cienki). Taka śmierć jest oczywiście błyskawiczna.

Drugim mechanizmem śmierci w wyniku powieszenia może być zamknięcie światła tętnic szyjnych przez pętlę. Do tego może dojść przy zastosowaniu sznura krótszego, lub przy wysokości podwieszenia nie pozwalającej spadającemu ciału ciału na rozwinięcie prędkości wystarczającej do gwałtownego szarpnięcia. Zwykle po kilkunastu sekundach takiego wiszenia dochodzi do omdlenia spowodowanego niedokrwieniem mózgu. Potem już klasycznie - 4 minuty do śmierci komórek mózgowych, ale przez te 4 minuty delikwent jest nieprzytomny, więc też nie bawi się za dobrze. Ten mechanizm ma miejsce częściej przy powieszeniach nietypowych.

Trzeci mechanizm to zaciśnięcie tchawicy - sytuacje sprzyjające jak w poprzednim opisie, wyjątkowo rzadki mechanizm. Za to masa wrażeń, bo wieszany/wieszający się dusi się będą przytomnym.

Czwarty mechanizm - przy nieprawidłowym (o ile można kogoś/siebie wieszać prawidłowo) nałożeniu pętli może dojść do zmiażdżenia krtani. Wtedy zwykle dochodzi do tzw. śmierci odruchowej - czyli nagły, niespodziewany bodziec bólowy powoduje zatrzymanie krążenia (prawdopodobnie w mechanizmie migotania komór). Błyskawicznie i bezboleśnie.

Tyle w temacie powieszenia.

ZADZIERZGNIĘCIE - pętla zaciśnięta na szyi, ale nie pod wpływem ciężaru ciała denata, a najczęściej w wyniku jego własnych ruchów, które prowadzą do zaplątania szyi w coś i zaciśnięcie się tego czegoś na szyi. Śmierć następuje w mechanizmie zaciśnięcia tętnic szyjnych lub uduszenia (patrz wyżej). Np. zadzierzgnięcie w tzw. "kaftanie bezpieczeństwa".

Tyle na dziś :)

Serdecznie pozdrawiam :)

_________________
In the world without Walls and Fences, who needs Windows and Gates ?
Ostatnio zmieniony przez jollyroger3 Wto Gru 18, 2007 07:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Jim 
Nowa dusza


Posty: 9
Skąd: Nie ważne
Wysłany: Pon Gru 17, 2007 16:52 Pobierz post   

Ale się rozpisałeś :)
Cytat:
Drugim mechanizmen śmierci w wyniku powieszenia może być zamknięcie światła tętnic szyjnych przez pętlę. Do tego może dojść przy zastosowaniu sznura krótszego, lub przy wysokości podwieszenia nie pozwalającej spadającemu ciału ciału na rozwinięcie prędkości wystarczającej do gwałtownego szarpnięcia. Zwykle po kilkunastu sekundach takiego wiszenia dochodzi do omdlenia spowodowanego niedokrwieniem mózgu. Potem już klasycznie - 4 minuty do śmierci komórek mózgowych, ale przez te 4 minuty delikwent jest nieprzytomny, więc też nie bawi się za dobrze. Ten mechanizm ma miejsce częściej przy powieszeniach nietypowych.


a jaka jest według ciebie różnica między takim powieszeniem, a powieszeniem leżąc? (lewy dolny rysunek)
Po jakim czasie wtedy następuje omdlenie i śmierć komórek mózgowych?

na jakimś forum znalazłem taki tekst:
Cytat:
4. powieszenie - opisuja to niedokladnie - otoz NAJCZESCIEJ wiesza sie tak by zlamal sie kregoslup i przerwal rdzen kregowy - czyli dlugi sznur i zapadnia - natychmiastowa utrata przytomnosci. przy zwyklym powieszeniu - najlepsi potrafia sie powiesic na klamce czy pod lozkiem - czlowiek sie nie dusi - sznur czy inny krepulec nie jest w stanie zamknac szczelnie tchawicy dodatkowo wzmocnionej chrzastkami - dochodzi do zamkniecia uciskiem zyl szyjnych czyli pozbawienia mozgu odplywu krwi, wtornie doplywu tetniczego i smierci mozgu z niedotlenienia. bardzo szybko traci sie przytomnosc.


zgodzisz się z tym jollyroger3?

pozdrawiam :)

Ostatnio zmieniony przez Jim Sro Gru 19, 2007 12:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mateo 
Nowa dusza


Posty: 3
Skąd: Lublin
Wysłany: Sro Sty 02, 2008 10:35 Pobierz post   

Właśnie. Jak to jest z powieszeniem leżąc? jakie są różnice? Mógłby ktoś odpowiedzieć? bo to ciekawy temat.

 
 
iwodark 
Nowa dusza


Posty: 7
Skąd: NY
Wysłany: Sro Sty 02, 2008 20:09 Pobierz post   

mam pytanko. czy wieszajac sie na kablu następuje smiec w wyniku przerwania ciągłości rdzenia kręgowego czy tez przez zamknięcie światła tętnic szyjnych przez pętlę?

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Strona wygenerowana w 0.42 sekundy. Zapytań do SQL: 29