Kryminalistyka i medycyna sądowa
Forum poświęcone kryminalistyce i medycynie sądowej, oraz pokrewnym tematom.

Uwaga! Aby odpowiedzieć na post musisz być zarejestrowanym użytkownikiem.


Medycyna sądowa - powieszenie

Caius - Pią Gru 30, 2005 07:58
Temat postu: powieszenie
pytanie do medyków sądowych: dlaczego człowiek powieszony na strunie fortepianowej umiera bardzo długo a powieszenie np. na sznursze skutkuje zejściem w zdecydowanie krótszym czasie ??
natknąłem się na opis egzekucji uczestników zamachu na Hitlera w 1944 r. których w ten właśnie sposób wieszano

bros - Pią Gru 30, 2005 08:10
Temat postu: Re: powieszenie
Caius napisał/a:
pytanie do medyków sądowych: dlaczego człowiek powieszony na strunie fortepianowej umiera bardzo długo a powieszenie np. na sznursze skutkuje zejściem w zdecydowanie krótszym czasie ??
natknąłem się na opis egzekucji uczestników zamachu na Hitlera w 1944 r. których w ten właśnie sposób wieszano


Nie jestem medykiem sądowym, ale wydaje mi się to dziwne i obliczone na "efekt artystyczny" - struna fortepianowa zamyka tak samo światło tętnic, jak sznur od bielizny - z tym - że może je dodatkowo przeciąć. Nie potrzeba tu wielkiej siły - zaledwie 4 kg.

marcinek - Pią Gru 30, 2005 10:10
Temat postu: Re: powieszenie
bros napisał/a:
....."efekt artystyczny"....


:lol: :lol:

a to dobre!!!

TaNCerA - Pią Gru 30, 2005 16:46
Temat postu: Re: powieszenie
Caius napisał/a:
pytanie do medyków sądowych: dlaczego człowiek powieszony na strunie fortepianowej umiera bardzo długo a powieszenie np. na sznursze skutkuje zejściem w zdecydowanie krótszym czasie ??


Nie...i właśnie dlatego Hitler miał taką zabawę i przyjemność :?

Caius - Pią Gru 30, 2005 17:35

TanCeRa - nie chodzi mi o "uczucia" Adolfa, pytałem o przyczynę anatomiczną takiego mechanizmu zgonu
TaNCerA - Pią Gru 30, 2005 19:01

Caius napisał/a:
TanCeRa - nie chodzi mi o "uczucia" Adolfa, pytałem o przyczynę anatomiczną takiego mechanizmu zgonu


Przepraszam, że się odzywam :twisted:

Teo - Pią Gru 30, 2005 22:49

Chyba źle coś Caius tłumaczyli w tym opisie egzekucji uczestników zamachu na Hitlera. Nie ma większej różnicy między uduszeniem poprzez powieszenie na sznurze a powieszeniem na strunie fortepianowej. Tak jak już wyżej napisał Bros, zarówno sznur, jak i struna zamykają światło tętnic szyjnych, w wyniku czego następuje zamknięcie dopływu krwi do mózgu. W wyniku tego następuje niemal natychmiastowa utrata świadomości.
Do całkowitego zamknięcia światła tętnic szyjnych wystarcza ucisk 3,5 kg, natomiast do zamknięcia tętnic kręgowych 16,5 kg.

Pozdrawiam :P

TaNCerA - Sob Gru 31, 2005 08:41

Mądre ludzie, mądre ludzie :twisted: :wink: :twisted:
Bartek - bbxb - Sob Gru 31, 2005 11:12

To jeden post Tancery:

Cytat:
Przepraszam, że się odzywam Twisted Evil


A to drugi:

Cytat:
Mądre ludzie, mądre ludzie


Przypominam, że znajdujemy się w dziale Medycyna sądowa a nie Insza Inszość. Temat to Powieszenie!



POZDRAWIAM.

Caius - Sob Gru 31, 2005 14:58

TaNceRa: nie przesadzaj z tym "nieodzywaniem" :D
Teo: zagadzam się z Tobą załkowicie, niejednokrotnie widziałem zwłoki osób zmarłych w skutek powieszenia, a z mojej skronej wiedzy nt. anatomii człowieka wynika to co powiedziałeś. Ale w wielu (właściwie we wszystkich) publikacjach dotyczących losów uczestników spisu z lipca 1944 r. podkreśla się, że zgnieli w okrutny sposób, powieszni na strunach fortepianowch, niektórzy konanli ponad dwie godziny. Jedyn co mi przychodzi do głowy to zablokowanie zaciskania się pętli i oparcie całego ciała na podbródkowej części szyi - wiem, że to mocno naciągane, pętla nawt za luźna i tak zaciśnie się na większej części obwodu szyi uciskając tętnice, powodując utratę przytomności i zgon wskutek niedotlenienia mózgu.

Daeris - Nie Lis 18, 2007 19:15

Dodatkowe pytanie a propos powieszenia. Czytałam w jednym źródle, że zgon następuje w wyniku przerwania rdzenia kręgowego (tzw. skręcenie karku), w innym, że to ucisk tętnic powodujący utratę przytomności i niedotlenienie mózgu. Jak to w końcu jest?
Greg - Nie Lis 18, 2007 19:35

Przy prawidłowo wykonanej egzekucji zgon następuje przez przerwanie rdzenia kręgowego (w odcinku szyjnym). W końcu na tę część kręgosłupa działa ogromna siła powstająca w wyniku nagłego zatrzymania spadu ciała przez linę. Im dłuższy sznur, tym większa siła.
Jeżeli jednak sznur jest za krótki, skazaniec ma masywną budowę (mocne struktury kostne, silna muskulatura odcinka szyjnego), małą masę itp. śmierć następuje poprzez uduszenie (jak to powiedziałaś Daeris - ucisk tętnic powodujący utratę przytomności i niedotlenienie mózgu).
Aby zapobiegać takim sytuacjom, kat ma obowiązek zważyć i zmierzyć skazańca dzień przed egzekucją, dobrać odpowiednią długość sznura. Wykonuje się też próby z workiem.

Pozdrawiam!

Mrrrrilva - Nie Lis 18, 2007 19:43

Daeris napisał/a:
Dodatkowe pytanie a propos powieszenia. Czytałam w jednym źródle, że zgon następuje w wyniku przerwania rdzenia kręgowego (tzw. skręcenie karku), w innym, że to ucisk tętnic powodujący utratę przytomności i niedotlenienie mózgu. Jak to w końcu jest?


Istnieje pewna zasadnicza różnica między powieszeniem, uduszeniem oraz zdławieniem (zadławieniem?).

Powieszenie polega na zerwaniu rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym, pod wpływem siły jaka się wytwarza w momencie nagłego zatrzymania przez pętlę, ciała opadającego w dół. Siła bezwładności powoduje po prostu skręcenie karku.
Aby prawidłowo wykonać powieszenie, należało odpowiednio zawiązać i ustawić węzeł na szyi - nie w linii prostej do kręgosłupa tylko pod pewnym kątem. Wtedy było największe prawdopodobieństwo, że rdzeń zostanie zerwany bo w przypadku silnych mięśni karku, lekkim skazańcu lub przy złym ułożeniu sznura, mogło dojść do tego, że klient się kilka minut dusił... ale:

Uduszenie nie polega na odcięciu dopływu powietrza przez sznur tylko na odcięciu dopływu krwi do mózgu, co po kilku minutach (4-5) powoduje zgon.

Jest też i uduszenie przez odcięcie dostępu powietrza ale nazywa się to, o ile mnie pamięć nie myli, zdławieniem. Polega ono na odcięciu dopływu powietrza przez ciało obce wewnątrz krtani/ tchawicy lub zewnętrznie, przez zmiażdżenie krtani albo bardzo silny ucisk na jabłko adama. Są też metody uderzenia w nerwy błędne, co może powodować śmierć ale to już wiedza dla "fachowców" od sztuk walki (oni wiedzą gdzie konkretnie uderzyć) :wink:

Tak więc jest różnica między powieszeniem na sznurze (skręceniem karku) a powieszeniem na strunie (mniej prawdopodobne skręcenie karku) bo w tym drugim przypadku będziemy mieć do czynienia nie z powieszeniem a z uduszeniem.

Ale co ja tam wiem :P

Jim - Wto Lis 27, 2007 10:17

Wiecie jak to może jest w przypadku powieszenia się leżąc? Podobno ciężar samej głowy wystarczy żeby zacisnąć pętlę a na tym obrazku widać ze wisi także cała górna połowa ciała. Czy jeżeli ktoś wisi leżąc będzie umierał dłużej niż ten który wisi niedotykając ciałem podłogi? Słyszałem też ze czasami to sie nie udaje i człowiek cierpi z powodu uszkodzenia mózgu brakiem tlenu. i ostatnie pytanie: jaka jest różnica w zależności od grubości sznura?
Mrrrrilva - Czw Lis 29, 2007 21:19

Jim napisał/a:
jaka jest różnica w zależności od grubości sznura?

To już bardziej fizyka się kłania. Polecam proste doświadczenie, weź strunę, kilka sznurków o różnej grubości, przymocuj do jakiejś rurki czy kaloryfera, wykonaj pętlę i po kolei zaciśnij sobie na przedramieniu. Postaraj się to zrobić wykonując szarpnięcie w dół o podobnej sile w każdym przypadku (tutaj można zastosować metodę "worka" co pozwoli na uzyskanie bardzo zbliżonej siły nacisku w każdej próbie).
Następnie przeanalizuj wrażenia z każdej próby i spróbuj wyciągnąć wnioski, która grubość sznura jak będzie wpływała na wieszanego.

Co wieszania się w pozycji półsiedzącej bo przy leżeniu to raczej nie można mówić o "powieszeniu" a raczej o uduszeniu. W przypadku uduszenia, czas umierania będzie bardzo podobny bez względu na pozycję ciała.

Jim - Pią Lis 30, 2007 10:54

Mrrrrilva napisał/a:
Co wieszania się w pozycji półsiedzącej bo przy leżeniu to raczej nie można mówić o "powieszeniu" a raczej o uduszeniu. W przypadku uduszenia, czas umierania będzie bardzo podobny bez względu na pozycję ciała.

Czyli kiedy człowiek wiesza się w pozycji leżącej, umiera z zaciśnięcia krtani, a nie z zaciśnięcia tętnic szyjnych? a ile wynosi zwykle czas od momentu powieszenia (w pozycji leżącej) do utraty przytomności, a potem do zgonu ?

Mrrrrilva - Pią Lis 30, 2007 18:10

Jim napisał/a:
Czyli kiedy człowiek wiesza się w pozycji leżącej, umiera z zaciśnięcia krtani, a nie z zaciśnięcia tętnic szyjnych? a ile wynosi zwykle czas od momentu powieszenia (w pozycji leżącej) do utraty przytomności, a potem do zgonu ?


Kpisz albo nie przeczytałeś posta, w którym tłumaczyłam czym się charakteryzuje powieszenie a czym uduszenie. Żeby zacisnąć krtań tak, aby nie mogło przez nią się dostać powietrze, trzeba ją zmiażdżyć bo to nie jest taka tam miękutka tętniczka tylko układ chrząstek, mięśni i więzadeł, które stanowią dość sztywną i mocną strukturę. Dlatego naturalnym jest to, że zaciskająca się na szyi pętla, w pierwszej kolejności i tak zamknie światło tętnic, nawet jeśli w końcowym efekcie siła będzie na tyle duża aby zacisnąć krtań.
To samo jeśli chodzi o pytanie dotyczące czasu od zamknięcia dopływu krwi do śmierci. Logicznym wydaje się, że pozycja będzie tu miała niewielkie znaczenie bo tak samo krew nie będzie dopływać do mózgu czy się stoi, siedzi, czy leży. Po tą są zastawki w tętnicach i żyłach, żeby odpowiednio kierunkować przepływ krwi, inaczej byś nie mógł się przemieszczać w pozycji stojącej, bo cała krew spłynęłaby do nóg i żegnaj życie :wink:

Jim - Nie Gru 02, 2007 10:59

Racja. Rzeczywiście jest taki post. sorry :) Napisałaś w nim m.in że po ok 4-5 minutach następuje zgon.
A ile jest czasu żeby kogoś takiego odratować, kiedy już sobie wisi. Po 4-5 minutach nie ma już szans, czy uda się odratować ale stanie się rośliną z powodu niedotlenienia mózgu?

Mówca Umarłych - Nie Gru 02, 2007 23:59

Po 4 minutach niedotlenienia mózgu prawdopodobnie reanimowana osoba nie odzyska pełnej sprawności z powodu obumierania komórek. Ale nie oznacza to całkiem śmierci. Reanimować trzeba nadal.
Greg - Pon Gru 03, 2007 14:59

Jim napisał/a:
A ile jest czasu żeby kogoś takiego odratować, kiedy już sobie wisi. Po 4-5 minutach nie ma już szans, czy uda się odratować ale stanie się rośliną z powodu niedotlenienia mózgu?

Ostatnio na kursie pierwszej pomocy mówili, że różne komórki organizmu są różnie wrażliwe na brak tlenu (przy NZK). Najszybciej obumierają (po około 3 minutach) komórki mózgu, co może spowodować śmierć mózgu. Ostatni ratunek po takim czasie to użycie defibrylatora (śmierć mózgu jest oczywiście nieodwracalna).
Przy czym często nie obumiera cały mózg, tylko poszczególne jego ośrodki - np. odpowiadające za mowę, wzrok, słuch, kojarzenie, itp.

Pozdrawiam.

EDIT: Dzięki za sprostowanie, nie byłem pewny czy tak zostało to wytłumaczone.

Mówca Umarłych - Pon Gru 03, 2007 18:33

Muszę to i owo naprostować. Będzie offtop ale trudno.

Najbardziej wrażliwy na brak tlenu jest układ nerwowy. Po około 3-5 minut bez tlenu zaczynają obumierać komórki kory mózgowej. Doprowadzić to może to stanu wegetatywnego, a dalej do śmierci mózgu czyli nieodwracalnym ustaniem funkcji pnia mózgu.
Greg napisał/a:
Ostatni ratunek po takim czasie to użycie defibrylatora (śmierć mózgu jest oczywiście nieodwracalna).
Defibrylacja jest stosowana przy migotaniu komór albo częstoskurczurczu bez tętna. Defibrylator można zastosować gdy występuje aktywność elektryczna serca.

Jeśli wystąpi asystolia to defibrylacja nie jest dobrym pomysłem.

Jim - Wto Gru 04, 2007 09:49

A może się tak zdarzyć ze ktoś będzie chciał się powiesić ale wcale nie umrze, tylko uszkodzi sobie mózg z niedotlenia? w jakim wypadku coś takiego mogłoby się wydarzyć, jeśli lina będzie za słabo zaciśnięta?
dago - Wto Gru 04, 2007 18:58
Temat postu: Re: powieszenie
Caius napisał/a:
pytanie do medyków sądowych: dlaczego człowiek powieszony na strunie fortepianowej umiera bardzo długo a powieszenie np. na sznursze skutkuje zejściem w zdecydowanie krótszym czasie ??
natknąłem się na opis egzekucji uczestników zamachu na Hitlera w 1944 r. których w ten właśnie sposób wieszano

Myślę,że egzekucja niedoszłych zamachowców polegała na nałożeniu strun na szyje i podciągnięciu do góry - gdy wektor siły zamiast do dołu, poprzez gwałtowne zabranie podstawy nóg, działa do góry faktycznie można umierać bardzo długo i w niewyobrażalnych mękach,a struny fortepianowe jeszcze to spotęgowały - z resztą "podwieszanie" było jedną z powszechnych średniowiecznych tortur.
Cytat:
A może się tak zdarzyć ze ktoś będzie chciał się powiesić ale wcale nie umrze, tylko uszkodzi sobie mózg z niedotlenia? w jakim wypadku coś takiego mogłoby się wydarzyć, jeśli lina będzie za słabo zaciśnięta?

Tak zdarzają sie takie przypadki - najczęsciej gdy osoba powieszona zostanie przez kogoś odratowana.

Jim - Pią Gru 14, 2007 11:34

Jeszcze chciałbym się zapytać o takie rzeczy jak:
Jak długo człowiek jeszcze żyje od momentu powieszenia się (gdzieś pisało że po powieszeniu się serce bije jeszcze przez 20 minut. To prawda?) a jak jest w przypadku uduszenia?.
Czy dla kogoś wieszającego się, uduszenie leżąc było by mniej bolesne od uduszenia siedząc lub wisząc nie dotykając podłogi?

znalazłem taki tekst:
na tej stronie
Cytat:
Powieszenie
Samobójcy i skazani na powieszenie umierają wskutek uduszenia. Jeśli pętla jest dobrze założona, ofiara po 10 sekundach traci przytomność. Jeśli jest zbyt luźna, człowiek może cierpieć przez kilka minut. Pętle na długim sznurze powodują złamanie karku.

Naprawdę można stracić przytomność już po 10 sekundach?

jollyroger3 - Pon Gru 17, 2007 14:54

Cytat:
Uduszenie nie polega na odcięciu dopływu powietrza przez sznur tylko na odcięciu dopływu krwi do mózgu, co po kilku minutach (4-5) powoduje zgon.

Jest też i uduszenie przez odcięcie dostępu powietrza ale nazywa się to, o ile mnie pamięć nie myli, zdławieniem.


Cytat:
Co wieszania się w pozycji półsiedzącej bo przy leżeniu to raczej nie można mówić o "powieszeniu" a raczej o uduszeniu. W przypadku uduszenia, czas umierania będzie bardzo podobny bez względu na pozycję ciała.


Niestety nie mogę sie zgodzić z ani z jednym, ani z drugim powyższym.

zbych - Pon Gru 17, 2007 15:08

jollyroger3 napisał/a:
Niestety nie mogę sie zgodzić z ani z jednym, ani z drugim powyższym.


Hmm.... post chyba za dużo nie wnosi. Może choć krótkie wyjaśnienie dlaczego nie możesz się zgodzić :?:

jollyroger3 - Pon Gru 17, 2007 15:38

Proszę o niekomentowanie postów w trakcie ich powstawania :mrgreen:

Oto reszta mojego poprzedniego posta:

Cytat:
Uduszenie nie polega na odcięciu dopływu powietrza przez sznur tylko na odcięciu dopływu krwi do mózgu, co po kilku minutach (4-5) powoduje zgon.

Jest też i uduszenie przez odcięcie dostępu powietrza ale nazywa się to, o ile mnie pamięć nie myli, zdławieniem.


Cytat:
Co wieszania się w pozycji półsiedzącej bo przy leżeniu to raczej nie można mówić o "powieszeniu" a raczej o uduszeniu. W przypadku uduszenia, czas umierania będzie bardzo podobny bez względu na pozycję ciała.


Niestety nie mogę sie zgodzić z ani z jednym, ani z drugim powyższym.

UDUSZENIE to przyczyna zgonu ZAWSZE związana z odcięciem dopływu tlenu z zewnątrz do pęcherzyków płucnych.

Może do niego dojść na różne sposoby:

-uduszenie przez umieszczenie w środowisku o niewystarczającej ilości tlenu (np. zamknięcie w szczelnej komorze, zakopanie żywcem itp.

-uduszenie przez utonięcie (płyn w drogach oddechowych uniemożliwiający wymianę gazową)

-uduszenie przez zadławienie (ciało obce w drogach oddechowych, np. kęs pokarmu, kawałek kasztana, fragment zabawki itp.)

-uduszenie przez zatkanie naturalnych otworów ciała umożliwiających oddychanie (zatkanie nozdrzy oraz ust (np. uduszenie poduszką)

-uduszenie przez uciśnięcie górnych dróg oddechowych z zewnątrz: duszenie rękami lub przedmiotem (np. pętlą zaciskaną przez osobę duszącą) przez uciskanie (najczęściej) szyi. Tutaj zalicza się również uduszenie przez powieszenie i uduszenie przez zadzierzgnięcie.

Tyle byłoby na temat uduszenia.

POWIESZENIE (suspensio) - to spowodowanie śmierci przez zaciśnięcie pętli wokół szyi pod wpływem ciężaru ciała osoby powieszonej.

Oczywiste chyba jest, że powieszenie można podzielić na samobójcze i zbrodnicze. Teoretycznie może być jeszcze przypadkowe.

Powieszenie można podzielić też na typowe i nietypowe

Powieszenie typowe jest wtedy, kiedy pętla założona na szyję ma węzeł z tyłu lub boku szyi a ciało zwisa swobodnie nad podłożem. Czyli rysunek pierwszy od lewej w górnym rzędzie na wcześniej przytoczonym obrazku.

Pozostałe narysowane tam powieszenia to powieszenia nietypowe. Dwa z dolnego rzędu często wykonywane przez samobójców na ramie okna lub ramie łóżka. Mniejsza z tym, żeby nie robić tu podręcznika.

Powieszenie jako wtórna przyczyna zgonu może prowadzić do śmierci w różnych mechanizmach.

Najczęściej śmierć następuje w wyniku przerwania ciągłości rdzenia kręgowego. Dochodzi do tego najczęściej przy zastosowaniu długiego sznura i w powieszeniu typowym - kiedy to ciało spada swobodnie i zostaje gwałtownie szarpnięte przez naprężający się nagle sznur. Temu mechanizmowi sprzyja umieszczenie węzła pętli z boku szyi. Przy odpowiedniej długości sznura i wysokości podwieszenia może to nawet spowodować dekapitację (zwłaszcza jeśli sznur był cienki). Taka śmierć jest oczywiście błyskawiczna.

Drugim mechanizmem śmierci w wyniku powieszenia może być zamknięcie światła tętnic szyjnych przez pętlę. Do tego może dojść przy zastosowaniu sznura krótszego, lub przy wysokości podwieszenia nie pozwalającej spadającemu ciału ciału na rozwinięcie prędkości wystarczającej do gwałtownego szarpnięcia. Zwykle po kilkunastu sekundach takiego wiszenia dochodzi do omdlenia spowodowanego niedokrwieniem mózgu. Potem już klasycznie - 4 minuty do śmierci komórek mózgowych, ale przez te 4 minuty delikwent jest nieprzytomny, więc też nie bawi się za dobrze. Ten mechanizm ma miejsce częściej przy powieszeniach nietypowych.

Trzeci mechanizm to zaciśnięcie tchawicy - sytuacje sprzyjające jak w poprzednim opisie, wyjątkowo rzadki mechanizm. Za to masa wrażeń, bo wieszany/wieszający się dusi się będą przytomnym.

Czwarty mechanizm - przy nieprawidłowym (o ile można kogoś/siebie wieszać prawidłowo) nałożeniu pętli może dojść do zmiażdżenia krtani. Wtedy zwykle dochodzi do tzw. śmierci odruchowej - czyli nagły, niespodziewany bodziec bólowy powoduje zatrzymanie krążenia (prawdopodobnie w mechanizmie migotania komór). Błyskawicznie i bezboleśnie.

Tyle w temacie powieszenia.

ZADZIERZGNIĘCIE - pętla zaciśnięta na szyi, ale nie pod wpływem ciężaru ciała denata, a najczęściej w wyniku jego własnych ruchów, które prowadzą do zaplątania szyi w coś i zaciśnięcie się tego czegoś na szyi. Śmierć następuje w mechanizmie zaciśnięcia tętnic szyjnych lub uduszenia (patrz wyżej). Np. zadzierzgnięcie w tzw. "kaftanie bezpieczeństwa".

Tyle na dziś :)

Serdecznie pozdrawiam :)

Jim - Pon Gru 17, 2007 16:52

Ale się rozpisałeś :)
Cytat:
Drugim mechanizmen śmierci w wyniku powieszenia może być zamknięcie światła tętnic szyjnych przez pętlę. Do tego może dojść przy zastosowaniu sznura krótszego, lub przy wysokości podwieszenia nie pozwalającej spadającemu ciału ciału na rozwinięcie prędkości wystarczającej do gwałtownego szarpnięcia. Zwykle po kilkunastu sekundach takiego wiszenia dochodzi do omdlenia spowodowanego niedokrwieniem mózgu. Potem już klasycznie - 4 minuty do śmierci komórek mózgowych, ale przez te 4 minuty delikwent jest nieprzytomny, więc też nie bawi się za dobrze. Ten mechanizm ma miejsce częściej przy powieszeniach nietypowych.


a jaka jest według ciebie różnica między takim powieszeniem, a powieszeniem leżąc? (lewy dolny rysunek)
Po jakim czasie wtedy następuje omdlenie i śmierć komórek mózgowych?

na jakimś forum znalazłem taki tekst:
Cytat:
4. powieszenie - opisuja to niedokladnie - otoz NAJCZESCIEJ wiesza sie tak by zlamal sie kregoslup i przerwal rdzen kregowy - czyli dlugi sznur i zapadnia - natychmiastowa utrata przytomnosci. przy zwyklym powieszeniu - najlepsi potrafia sie powiesic na klamce czy pod lozkiem - czlowiek sie nie dusi - sznur czy inny krepulec nie jest w stanie zamknac szczelnie tchawicy dodatkowo wzmocnionej chrzastkami - dochodzi do zamkniecia uciskiem zyl szyjnych czyli pozbawienia mozgu odplywu krwi, wtornie doplywu tetniczego i smierci mozgu z niedotlenienia. bardzo szybko traci sie przytomnosc.


zgodzisz się z tym jollyroger3?

pozdrawiam :)

Mateo - Sro Sty 02, 2008 10:35

Właśnie. Jak to jest z powieszeniem leżąc? jakie są różnice? Mógłby ktoś odpowiedzieć? bo to ciekawy temat.
iwodark - Sro Sty 02, 2008 20:09

mam pytanko. czy wieszajac sie na kablu następuje smiec w wyniku przerwania ciągłości rdzenia kręgowego czy tez przez zamknięcie światła tętnic szyjnych przez pętlę?
Greg - Sro Sty 02, 2008 20:20

iwodark napisał/a:
mam pytanko. czy wieszajac sie na kablu następuje smiec w wyniku przerwania ciągłości rdzenia kręgowego czy tez przez zamknięcie światła tętnic szyjnych przez pętlę?

Iwona, a przeczytałaś ten temat? ;)

iwodark - Sro Sty 02, 2008 20:36

przeczytalam, ale ja tego nie moge zrozumiec. moze dlatego, ze taki przypadek smierci byl u mnie w rodzinie i szukam odpowiedzi na pytanie czy smierc przez powieszenie naprawde jest szybka
Jim - Czw Sty 03, 2008 12:34

Ivona podobno jest szybka jak się spada z dość długą liną w dół i ona powoduje przerwanie rdzenia kręgowego w innych przypadkach trzeba poczekać na niedotlenienie mózgu.

Czy ktoś mógłby opisać czym różni się powieszenie leżąc od powieszenia na siedząco i na stojąco nie dotykając podłogi?
np. po jakim czasie następuje omdlenie w każdym przypadku?
Jest mi jakoś trudno uwierzyć że można się powiesić leżąc :)

jollyroger3 - Sob Sty 05, 2008 09:42

Cytat:
szukam odpowiedzi na pytanie czy smierc przez powieszenie naprawde jest szybka

Najczęściej tak.

Cytat:
w innych przypadkach trzeba poczekać na niedotlenienie mózgu.

Czyli całe kilka - kilkanaście sekund jeśli dojdzie do zamknięcia światła tętnic szyjnych wewnętrznych.

Cytat:
Czy ktoś mógłby opisać czym różni się powieszenie leżąc od powieszenia na siedząco i na stojąco nie dotykając podłogi?


Różni się pozycją w jakiej samobójca się wiesza :wink:
Generalnie w powieszeniu nietypowym wiesza się właśnie dotykając podłogi - po prostu mimo, że ma kontakt z podłogą, to pozwala ciężarowi ciała zacisnąć pętlę na dość długo, żeby stracić przytomność - wytrzymuje dyskomfort zaciśniętej na szyi pętli i ma dość samozaparcia żeby poczekać na zawrót głowy i omdlenie. Nie korzysta z możliwości np. podparcia się, czy oparcia ciężaru na nogach żeby zapobiec zaciśnięciu pętli, lecz po prostu swobodnie zwisa za szyję.

Cytat:
Jest mi jakoś trudno uwierzyć że można się powiesić leżąc

Dla chcącego nic trudnego :mrgreen:

Jim - Sob Sty 05, 2008 10:15

jollyroger3 napisał/a:


Cytat:
w innych przypadkach trzeba poczekać na niedotlenienie mózgu.

Czyli całe kilka - kilkanaście sekund jeśli dojdzie do zamknięcia światła tętnic szyjnych wewnętrznych.


a jeśli dojdzie tylko do zamknięcia tętnic zewnętrznych? to nic sie nie stanie?


jollyroger3 napisał/a:

Różni się pozycją w jakiej samobójca się wiesza :wink:
Generalnie w powieszeniu nietypowym wiesza się właśnie dotykając podłogi - po prostu mimo, że ma kontakt z podłogą, to pozwala ciężarowi ciała zacisnąć pętlę na dość długo, żeby stracić przytomność - wytrzymuje dyskomfort zaciśniętej na szyi pętli i ma dość samozaparcia żeby poczekać na zawrót głowy i omdlenie. Nie korzysta z możliwości np. podparcia się, czy oparcia ciężaru na nogach żeby zapobiec zaciśnięciu pętli, lecz po prostu swobodnie zwisa za szyję.


a czy jest jakaś różnica w czasie oczekiwania na omdlenie w zależności czy ktoś wiesza się na leżąco czy na stojąco?
Podobno na leżąco człowiek się nie dusi. Czy mimo to na leżąco może dojść do zamknięci tętnic i omdlenia, a potem śmierci?

jollyroger3 - Sob Sty 05, 2008 23:58

Cytat:
a jeśli dojdzie tylko do zamknięcia tętnic zewnętrznych? to nic sie nie stanie?

Tętnice szyjne zewnętrzne w przeciwieństwie do tętnic szyjnych wewnętrznych nie unaczyniają mózgu, czyli takie selektywne zamknięcie ich światła nie spowodowałoby omdlenia. Niemniej to dyskusja czysto akademicka, bo obie (wewnętrzna i zewnętrzna) leżą tak blisko siebie, że przy ucisku na szyję zamykają się obie :mrgreen:

Cytat:
a czy jest jakaś różnica w czasie oczekiwania na omdlenie w zależności czy ktoś wiesza się na leżąco czy na stojąco?

Nie znam żadnych wiarygodnych danych na temat zależności czasu śmierci przy powieszeniu od pozycji samobójcy i nie sądzę aby takie istniały. Nie liczyłbym też na rychłe przeprowadzenie wieloośrodkowych badań prospektywnych w tym kierunku :lol:

Cytat:
Czy mimo to na leżąco może dojść do zamknięci tętnic i omdlenia, a potem śmierci?


No oczywiście że tak - z tego wynika skuteczność powieszeń nietypowych :???:

Mateo - Czw Sty 17, 2008 13:35

Zrobiłem takie małe doświadczenie. Zacisnąłem sobie rękami tętnice szyjne i nic się nie stało, a potem zrobiłem to samo ale najpierw wstrzymałem oddech. Za drugim razem zaczęło mi się ściemniać przed oczami. Jak myślisz jollyroger3: dlaczego wstrzymanie oddechu robi taką różnicę? To ściemnianie się przed oczami to początki omdlenia? Pozdrawiam :)

Zrobiłeś totalną głupotę, żeby nie napisać – zachowałeś się jak debil!
I jeszcze chwalisz się tym ma form. Następne tego typu posty będą usuwane bez żadnych tłumaczeń!
Ostatnio w Kanadzie bodajże, był podobny przypadek. Dwóch młodych ludzi chciało "zamarkować" powieszenie. I o mało nie doszło to do skutku! Tylko dlatego, że było ich dwóch jeden drugiego uratował!
Życie Ci się znudziło!?

Mówca Umarłych - Czw Sty 17, 2008 13:49

Po pierwsze: NIE PRÓBUJ TEGO TYPU DOŚWIADCZEŃ!
Po drugie patrz punkt pierwszy.
Po trzecie widać, że za pierwszym razem zrobiłeś to źle.
Po czwarte patrz punkt pierwszy.
Po piąte za którymś razem może Ci się udać skutecznie się zabić więc patrz punkt pierwszy.

zbych - Czw Sty 17, 2008 14:40

Mateo napisał/a:
Zrobiłem takie małe doświadczenie.

Jakie to było to powiedzenie S.Lema "Dzięki internetowi dowiedziałem się ilu wariatów jest na świecie".
Mateo, jak działasz, to od razu skutecznie, a nie takimi półśrodkami, z pseudonaukowym nazywaniem tego doświadczeniem. To jest po prostu skończona durnota, a nie doświadczenie. :evil:

jollyroger3 - Czw Sty 17, 2008 17:06

Kandydat do Nagrody Darwina :mrgreen:
Mateo - Pią Sty 18, 2008 09:22

Proszę mnie nie wyzywać od wariatów. Przecież nic by mi się nie stało. Stracił bym tylko przytomność, a potem bym się ocknął i to wszytko.
Mówca Umarłych - Pią Sty 18, 2008 11:07

Mateo napisał/a:
Proszę mnie nie wyzywać od wariatów. Przecież nic by mi się nie stało. Stracił bym tylko przytomność, a potem bym się ocknął i to wszytko.
Może. A może byś się przewrócił i rozbił głowę tudzież złamał kark. Tych "może" jest dużo. Twój organizm może mieć jakąś dolegliwość, o której nie wiesz i ona się np ujawni przez tego typu eksperymenty i wyjdzie na to, że dostajesz ataków padaczki.
Czyżol - Pią Sty 18, 2008 11:12

Mateo napisał/a:
Proszę mnie nie wyzywać od wariatów.

To się tak nie zachowuj!
Koniec OT.

Julie_Jianni - Pią Sty 18, 2008 13:12

Dlaczego ten temat wywołuje takie zainteresowanie na tym forum? Widziałam kilka watków prędzej czy później nawiązujących do takiej śmierci, wszystkie okraszone hojnie uśmiechami, roześmianymi buźkami...
ana - Nie Sie 03, 2008 23:55

witam mam pytanie -czy lina na której ktoś się powiesi może sie urwać w połowie (między głową a hakiem?)

[ Dodano: Pon Sie 04, 2008 1:23 am ]
???

pasozyt - Pon Sie 04, 2008 06:09

moim zdaniem może sie urwać w każdym miejscu , w zależności gdzie miała wadę ! :P
maria_k - Pon Sie 04, 2008 09:51

;) a co do sporu o struny fortepianowe i linki to struny są krótsze więc człowiek umiera dłuzej niż na lince (-> kumpel zawsze przed sprawdzianrm mówi: mam nadzieję, że lina będzie wystarczająco długa :lol: )
ana - Pon Sie 04, 2008 10:19

w tej konkretnej sprawie wygląda to tak,że osoba znaleziona miała na szyi pętlę, ale leżała na wersalce- reszta liny wisiała na haku na którym miała wisieć kwiatek !!!!! tyle tylko że lina nie była wystrzępiona (jak coś się urwało!),ale wyglądała na odciętą, lub przeciętą

chciałam jeszcze dodać ,iż lina ta była w dobrym stanie

maria_k - Pon Sie 04, 2008 11:14

skoro tak to najwyrażniej została odcięta bo przy pęknięciu naprawdę musiały bo zostać ślady
ana - Pon Sie 04, 2008 15:17

właśnie tu tkwi problem bo tej liny nikt nie odciął !!! ta osoba została znaleziona leżąc a nie wisząc ! a na linie nie ma śladów urwania(postrzępień) czyż to nie dziwne ????? policja zabezpieczyła sznur-ale przyjęta jest wersja ,że to samobójstwo ,poza tym hak był nie naruszony(a osoba ta warzyła ok 50-55kg)

czy dla policji nie ma znaczenia, iż ta właśnie lina nie była urwana-skoro zwłoki leżały na wersalce????? bo ja mam wątpliwości......

chciałam również dodać ,że hak nie został zabrany do zbadania

Greg - Pon Sie 04, 2008 16:20

ana napisał/a:
właśnie tu tkwi problem bo tej liny nikt nie odciął

Skąd pewność, że nikt jej nie odciął?

ana - Pon Sie 04, 2008 17:24

jedna osoba była w domu ale nic nie słyszała bo spała w innej części mieszkania. zgon nastąpił ok 8 rano a znaleziono ją ok 10,30. osoba która była w mieszkaniu twierdzi ze nic nie słyszała i że zwłoki leżały na wersalce !!!!!!dlatego jest to bardzo dziwne

sama już nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć :(

Greg - Pon Sie 04, 2008 17:32

A co było przyczyną zgonu?
ana - Pon Sie 04, 2008 18:08

od lekarza który był na miejscu (nieoficjalnie) dowiedziałam sie że wygląda to bardzo dziwnie.....że on tyle lat pracuje i takiego przypadku jeszcze nie widział-od razu zapytał kto dociął ta osobę! a nikt jej nie odciął!!!!! oficjalna wersja jest taka że to było samobójstwo przez powieszenie- ale policja w ogóle tego lekarza nie przesłuchiwała !!!! więc najprawdopodobniej śledztwo to z braku dowodów zostanie umorzone !!!!!

[ Dodano: Pon Sie 04, 2008 7:15 pm ]
Greg gdybyś mógł zajrzeć na ten drugi post "czy to na pewno powieszenie"-tam opisałam więcej szczegółów .....

a bardzo zależy mi na poznaniu prawdy......

lila4411 - Wto Sie 26, 2008 15:19

Witam. Piszę w sprawie która bardzo mnie dręczy. Mianowicie- miesiąc temu w areszcie powiesił się mój chłopak. Nie zabrali mu sznorówek. O 21.00 robiono obchód i wszystko było O.K. a o 21.30 już Go reanimowano. Czy jest możliwe, ze nieudało im się Go odratować mimo, ze był zdrowy, silny, chodził na siłownię, nie pił i nie palił? Ja po prostu nie wierzę, ze zrobił to sam, dlatego tak mnie to irytuje.
Greg - Wto Sie 26, 2008 15:46

Lila, przeczytaj dokładnie ten temat, a sama będziesz mogła sobie odpowiedzieć.
Pozdrawiam :)

lila4411 - Sro Sie 27, 2008 21:14

Przeczytałam go bardzo dokładnie od początku do końca, ale mało co z tego rozumiem. Nie można troszkę zrozumialszym językiem i wprost?
Greg - Sro Sie 27, 2008 21:36

Mówca Umarłych napisał/a:
Po 4 minutach niedotlenienia mózgu prawdopodobnie reanimowana osoba nie odzyska pełnej sprawności z powodu obumierania komórek. Ale nie oznacza to całkiem śmierci. Reanimować trzeba nadal.


Mówca Umarłych napisał/a:
Po około 3-5 minut bez tlenu zaczynają obumierać komórki kory mózgowej. Doprowadzić to może to stanu wegetatywnego, a dalej do śmierci mózgu czyli nieodwracalnym ustaniem funkcji pnia mózgu.


jollyroger3 napisał/a:
Potem już klasycznie - 4 minuty do śmierci komórek mózgowych, ale przez te 4 minuty delikwent jest nieprzytomny, więc też nie bawi się za dobrze.


Mrrrrilva napisał/a:
Uduszenie nie polega na odcięciu dopływu powietrza przez sznur tylko na odcięciu dopływu krwi do mózgu, co po kilku minutach (4-5) powoduje zgon.


Wikipedia napisał/a:
W przypadku duszenia spowodowanego przez pętlę następuje odcięcie dopływu natlenionej krwi z płuc do mózgu, co jest wynikiem zaciśnięcia tętnic szyjnych przez sznur. Wskutek tego w ciągu kilku sekund skazany traci przytomność, a wkrótce następuje zgon.


Wynika z tego, że...
Cytat:
Czy jest możliwe, ze nieudało im się Go odratować mimo, ze był zdrowy, silny, chodził na siłownię, nie pił i nie palił? Ja po prostu nie wierzę, ze zrobił to sam, dlatego tak mnie to irytuje.

...niestety jest to możliwe.

lila4411 - Sro Sie 27, 2008 23:00

Dziękuję za pomoc.
andri1990 - Pią Lis 14, 2008 23:43

ja jeszcze jako muzyk dodam że w fortepianie mamy 89 strun rużnej grubości ;] więc hyba śmierć zależy od jakiego dzwięku strune się weźmie :mrgreen:
Aster - Pią Lis 21, 2008 12:04

ciekawy temat.
Ja mam takie pytanie, czy jezeli samobojca napisze list pozegnalny w ktorym wyjasni motywy w/w czynu to policja z urzedu odstepuje od czynnosci sledczych?

mikah - Sob Lis 22, 2008 09:39

nie odstępuje... listo pożegnalny mógł być przecież napisany przez inną osobę, bądź też denat mógł zostać zmuszony do jego napisania... podstawowa zasada: nie wolno z góry wykluczyć żadnej wersji, trzeba sprawdzać wszystkie...
mała - Pią Lip 02, 2010 19:45
Temat postu: Mam pytanie
Nurtuje mnie bardzo śmierć jednego z członków mojej rodziny. Czy człowiek może powiesić się stojąc, nogami oparty o podłoże a przebieg pętli też dziwny: z paska od spodni twardego skórzanego i biegnie tak: pod brodą, za uszami i dalej na sam czubek głowy, na którym jest klamra paska a między nią a głową spory luz. Klamra nie zapięta, tylko luźna. Lekki ruch głową w tył wyzwoli głowę z pętli.
Ręce i nogi prosto wzdłuż tułowia. Przyznam się szczerze że widok dziwny, jak stojący żywy człowiek. Głowa prosto z lekkim pochyleniem w prawo, natomiast najdziwniejsze dla mnie jako laika jest to, że bruzda wisielcza pod brodą na środku szyi ma 4mm grubości a pasek ok 3-4 cm. Ten punkt jest na przeciw punktu zawieszenia czy nie powinna bruzda być tu najszersza? I jeszcze jedno zawsze myślałam, że ruchy agonalne są takie, że w tym przypadku głowa wypadnie z pętli do tyłu bo tam był luz. Do dziś nie daje mi to spokoju jak to możliwe że facet 100kg powiesi się w ten sposób. Nie miał nawet jak podskoczyć gdyż nad głową była bela a pętla na głowie nie na szyi. Od głowy do belki parę cm.

Dodano: Nie Lip 11, 2010 5:56 pm
Proszę mi wybaczyć, że pisze jeden post pod drugim, ale może zechciałby ktos mi odpowiedzieć czym jest bruzda "rzekoma". W przypadku który opisałam protokół z miejsca zdarzenia mówi o czymś takim na karku, a przecież pętla przebiegała inaczej, za uszy do góry. Pytałam policjantów już później, to mówili, że najprawdopodobniej koszula ją zrobiła, tzn kołnierzyk, mimo tego, że luźno rozpięty.

I jeszcze jedno gdzieś tu przeczytałam, że miarka centymetrowa użyta do zdjęć szczegółowych w miejscu zdarzenia jest położona zawsze przy śladzie. Czemu na zwłokach podniesiono podkoszulek i ułożono miarkę powyżej pępka (widziałam takie zdjęcie), to miało służyć pokazaniu rzeczywistych rozmiarów zwłok, czy zobaczono coś na brzuchu?

proski9988 - Wto Lip 13, 2010 16:08

www.kryminalistyka.fr.pl/...ved=0CBsQ9QEwAA
mała - Wto Lip 13, 2010 19:21

Niestety nie otwiera mi :(
malpowaty - Sro Wrz 29, 2010 21:34

A propos skalówki na brzuchu- niekoniecznie zobaczono coś na brzuchu. Niekiedy technicy kryminalistyki mają przyzwyczajenie, czy to własne, czy to z polecenia przełożonych, przykładania skalówki do każdego obiektu uwidocznianego na zdjęciach.
W przypadku faceta ważącego ponad 100kg może to mieć znaczenie, o ile okoliczności śmierci budzą jakiekolwiek wątpliwości (średnica sznura względem masy ciała, miejsce jego mocowania itd.)
Miałem w pracy kilkadziesiąt przypadków powieszenia (odpowiadając na poprzednie także posty) i widziałem również takie, w których powieszenie nastąpiło na wysokości okolo 30-40 cm od podłoża, np. na pierwszym od dołu szczeblu drabiny w pozycji leżącej. Były też takie, gdzie denat stał na nogach w drzwiach lub też siedział pod klamką drzwi.

I to co chciałem napisać najbardziej niedowiarkom- na własne oczy widziałem jak, w problematycznym przypadku, podczas eksperymentu procesowego z udziałem rodziny biegły założył sobie ten sam pasek co wisielec na szyję i opuścił się swobodnie w kolanach.
Gdyby nie to, że stałem blisko i natychmiast go uniosłem to nie wiem co by było- w ciągu 10-15 sekund poczerwieniał na twarzy, oczy mu uciekały i widac było szybkośc procesu.
Wtedy dopiero uwierzyłem jaka to siła...

Mając świadomość, że eksperyment przebiegał wbrew zasadom proszę nie komentować jego przebiegu bo to nie ja robiłem.
Mam nadzieję, że komuś pomoże ten post pozwoli zrozumieć charakter tzw. "powieszenia".
Pozdro i sorry za avatar ale mi sie podoba... :razz:

mała - Czw Wrz 30, 2010 08:47

Dzięki.
W całej sprawie chodzi mi o następujące rzeczy:

1. Pozycja stojąca ale - względem przebiegu paska który NIE JEST wokół szyi a biegnie za uszami w kierunku czubka głowy. Nie jest na czubku związany więc nie przewędrował tam tylko ma ROZPIĘTĄ klamrę z luzem między nią a głową. Trudno to wytłumaczyć. Sylwetka jest prosta. Głowa przy małym ruchu wypadłaby z pętli do tyłu lub pochyliłaby sie w przód. To wszystkich dziwi, nie sama pozycja - a pozycja ciała względem pętli na głowie. Z tyłu na szyi brak bruzdy więc pasek się nie przemieścił.

2. Sprawa bruzdy - ma na przeciw pktu zawieszenia 4mm a pasek ma 4 cm

3. Siniak w przebiegu nerwu błędnego nad bruzdą wisielczą. Biegła zaznawała, że to od szlufki. Szlufka jednak jest niżej. Dziwne.

4. Jeszcze jedna mniej istotna sprawa. Bruzda wisielcza na karku odpowiadajaca najprawdopodobniej przebiegowi kołnierzyka koszuli. Oczywiście nie był na karku.

Nie zdjeto żadnych śladów z niczego. Sekcja w opini mówi, że nie da się jednoznacznie orzec czy to było samobójstwo. Rozumiem, że rodziny zazwyczaj bronią się przed uznaniem śmierci za samobójczą (mechanizmy obronne), ale wydaje mi się, że tu zbyt dużo niejasności sie pojawiło. A facet piastował wysokie stanowisko.
Dziękuję za zainteresowanie.

malpowaty - Czw Wrz 30, 2010 23:23

W zasadzie mogę się ustosunkować tylko do pierwszego punktu- kilka razy widziałem powieszenie w taki sposób. Luźna pętla, a czlowiek jakby opiera brodę o pętlę, która przechodzi za uszami i do góry- jest to jak najbardziej możliwe. W zasadzie jestem w stanie dotrzeć do zdjęć z tych zdarzeń, ale raczej nie mogę ich pokazać.
Co do szerokości paska względem bruzdy- można spekulować... Może bruzda to obrażenie powstałe za życia, może poprzednia, nieudana próba samobójcza, może ukształtowanie ciała w tym miejscu nie pozwoliło na wyraźne odwzorowanie paska, może ciało nie wisiało wystarczająco długo, żeby odwzorowanie w pełni się uwidoczniło, może pasek się w pewien sposób przekręcił i tylko krawędź się odbiła, może pasek, ze względu na szerokość i rozłożenie ciężaru nie dość mocno wrzynał się w ciało... Może, może, może....
Biegli jednak chyba najlepiej znają te mechanizmy i wiedzą o co kaman, może warto uwierzyć w ich opinię.

mała - Pią Paź 01, 2010 08:16

Dziękuję za odpowiedź. W zasadzie zdjęcia były tak szokujace, że każdy mówił, że wyglądał jak żywy. Zero zasinień, normalne oczy zamknięte i prosta sylwetka. Prokurator jak przyjechał ponoć był zdziwiony. Sekcja sądowo- lekarska zawsze jest wykonywana w przypadku powieszeń?
Z tym paskiem, był strasznie twardy i nawet sie nie zgiął, nie wiem może to jakas osobnicza rekacja ciała z ta bruzdą. Ciało nie wyglądało jak wisielca. Na pogrzebie ludzie zwracali na to uwagę. W każdym razie dziwnie to wyglądało. Nie pisze o innych sprawach bo chyba nie powinnam ale minęło dużo czasu i nikt nie wierzy w samobójstwo.
A tak swoją drogą słyszałam od policjanta, że biegła sądowa nie zeznaje na policji, więc czemu w tym przypadku zeznawała odnośnie właśnie wspomnianego siniaka? Czy biegłej nie można przesłuchać? Nie znam się na tym zupełnie.

malpowaty - Pią Paź 01, 2010 23:37

Odnośnie wyglądu zmarłego na pogrzebie- w żaden sposób nie odzwierciedla on wyglądu na miejscu zdarzenia= zwłoki w trumnie są ubrane, odświeżone, przygotowane do wystawienia na widok publiczny dla osób, które nie są przyzwyczajone do sytuacji, powiedzmy, terenowych. Nie każdy ma nerwy technika...

Odnośnie biegłego- wg mnie biegły, o ile zapytany jest w formie postanowienia o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego to "zeznaje" w formie opinii, ekspertyzy. Jeśli jest wezwany do sądu w charakterze biegłego to również wydaje opinię. W obu przypadkach jego zeznanie ma postać dowodu z opinii biegłego i wynika to z posiadania przez niego wiadomości specjalnych, ponadnormatywnych. Jeśli jednak jest wezwany do złożenia zeznań w charakterze świadka, a treść zeznań zawiera wiadomości ogólnie dostępne to zeznaje jako świadek. Nic nie stoi na przeszkodzie wezwać biegłego z zakresu, np. traseologii do sprawy dot. np. kłusownictwa itp. Jeśli się mylę, proszę szanowne grono o ripostę.

Dzisiaj zostałem wezwany do uczestniczenia w sekcji zwłok człowieka, który powiesił się tak jak opisujesz w poprzednich postach- luźna pętla, nie zaciągnięta, przebieg pod brodą, za uszami i do góry. Pozycja stojąca, żadnych obrażeń. Mając na uwadze ten wątek zapytałem pro forma biegłego czy taki przebieg jest możliwy. Pro forma bo znam już takie przypadki. Odpowiedź biegłego brzmiała: No co Pan? Pierwszy dzień w pracy?
Potem zadąłem jeszcze parę pytań ściśle związanych w przebiegiem powieszenia i wszystko się klaruje w kierunku podanych przeze mnie wyjaśnień.
Podsumowując: umiejętnie przeprowadzona sekcja w niejasnych przypadkach powinna wykluczyć wątpliwości i dać odpowiedź w temacie udziału osób trzecich. Biegły analizuje
nie tylko dane ze swojej działki, ale również współpracuje z technikiem i dochodzeniowcami, co daje mu pełny obraz okoliczności śmierci. A zatem raz jeszcze staję w obronie biegłego i proponuję zawierzyć raczej specjalistycznej wiedzy, aniżeli spekulacjom i domysłom.

Jeśłi jeszcze coś się nasunie to poproszę o pw bo wydaje mi się, że temat z mojej strony został wyczerpany.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group