Bezapelacyjnie największą "karierę" wśród trucizn zrobił arszenik. W XIX wieku był on powszechnie uznawany za doskonały środek do tępienia szczurów. Ostatnie badania śladów włosów Napoleona, dowiodły podobno, że również on został otruty arszenikiem (choć obecnie znowu cofa się te rewelacje.) Badania te wykorzystały dość znaną cechę tej trucizny -oprócz organów wewnętrznych odkłada się ona również we włosach i paznokciach. O jego popularności decydował fakt, iż jest substancją bez smaku i zapachu.
Ofiary zatrute arszenikiem nie zachowują się bynajmniej tak, jak zwykli wmawiać nam filmowcy - umierają długo i w cierpieniach. Śmiertelna dawka wynosi około 200-300 mg. Podstawowe objawy otrucia to nudności, wymioty ,bóle brzucha i ryżowa biegunka. W oddechu można wyczuć delikatną woń czosnku. U osób podtruwanych metodycznie małymi dawkami po kilku miesiącach pojawiają się tzw. Linie Meesa - poprzeczne białe pasma w obrębie paznokci.

Drugi klasyk - cyjanek - powoduje drgawki, duszności, w mniejszych dawkach: bóle głowy, ucisk w klatce piersiowej, zawroty głowy. Dawniej żaden szanujący się autor kryminału nie mógł obejść bez tego zabójcy o zapachu gorzkich migdałów. Po podaniu dużej dawki osoba otruta prawie natychmiast wydaje charakterystyczny okrzyk, pada i traci przytomność. Następuje porażenie ośrodka oddechowego, a następnie czynności serca.

Trzeci z "powieściowych trucicieli" - strychnina - występuje w nasionach kulczyby wronie oko. Jej dawka śmiertelna to około 50-100 mg. Działa głownie na ośrodkowy układ nerwowy. Objawy pojawiają się średnio po 10-15 minutach - silne drgawki ze skurczem mięśni powodują, iż ciało podtrzymuje się tylko na piętach i głowie. Zgon może nastąpić już po dwuch minutach, ale zwykle falowe ataki drgawek trwają około 1-2 godzin.

Jak zmieniało się pojęcie trucizny świadczyć może fakt, iż jeszcze kilka wieków temu do leczenia niektórych schorzeń stosowano opary rtęci. Sole rtęci były powszechnie stosowane do konserwowania pilśniowych kapeluszy, co doprowadziło w rezultacie wielu pracowników do szaleństwa.
Stąd w języku angielskim ( oraz w "Alicji w krainie czarów") określenie "as mad as a hatter" - szalony jak kapelusznik - oznaczające osobę kompletnie zwariowaną. Metaliczna rtęć jest dobrze wchłaniana przez płuca, natomiast źle przez przewód pokarmowy. Odkłada się w ośrodkowym układzie nerwowym.

Inną częstą przyczyna zatruć jest ołów. Dodawany jest obecnie do farb oraz znajduje się w akumulatorach. Objawy przewlekłe zatrucia to: bóle brzucha, wymioty, zaparcia, niedokrwistość, spadek masy ciała, porażenie mięśni i drgawki mięśniowe. Za górną dopuszczalną granicę stężenia ołowiu we krwi dorosłych uznaje się 0,20 mg/l.

Niestety przed największym zabójcą - trucicielem trudno jest się obronić - jest bezbarwny i bezwonny. Tlenek węgla, bo o nim mowa, bardzo łatwo zawiązuje się z hemoglobiną krwi i przez to przenoszony jest do wszystkich komórek ciała.Tworzy się wszędzie tam, gdzie następuje proces spalania substancji organicznych przy niedostatecznym dopływie tlenu. Ze względu na swe cechy bywa nazywany "milczącym mordercą". Wchłania się przez płuca i wiąże z hemoglobiną (wykazuje około 250 razy większe powinowactwo z hemoglobiną niż tlen). Czyni hemoglobinę niezdolną do przenoszenia tlenu. Stężenie CO w powietrzu około 0,5 % powoduje natychmiastową utratę przytomności, 1% - może spowodować natychmiastowy zgon. Objawy zatrucia to: zawroty i bóle głowy, mroczki przed oczami, szum w uszach i ból w klatce piersiowej. CO powodować może także osłabienie, które nie pozwala uratować się ofierze przez wyjście "na świeże powietrze".


Skomentuj artykuł na forum

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Bądź uroczy dla swoich wrogów,- nic ich bardziej nie złości." - Carl Orff.


GALIEL@WEBGROUP 2005