Wyobraźmy sobie potańcówkę w szalonych latach trzydziestych. Panie w modnych kapeluszach palą długie papierosy, a eleganccy panowie zamawiają szampana. Orkiestra gra, rozradowane pary szaleją na parkiecie. Nagle powietrze przeszywa rozdzierający krzyk Wybiegającym przed budynek ludzie widzą skręcającego się w konwulsjach mężczyznę, który chwilę potem umiera....

Rys. - "Eva Rablen", źródło: " Niezbity dowód" B. Innes

Nie jest to bynajmniej najnowszy scenariusz jednego z odcinków przygód detektywa Bednarskiego (kto nie wie kto ów zacz, jego strata ;-), lecz rekonstrukcja wydarzeń które rozegrały się 29 kwietnia 1929 roku w miasteczku Tuttletown w Kalifornii. Nieszczęśnikiem tracącym życie w tak dramatycznych okolicznościach był niejaki Caroll Rablen, głuchy weteran I wojny światowej. Na zabawę przyjechał z żoną - Evą. Jako że kalectwo nie pozwalało mu cieszyć się muzyką, czekał na żonę w samochodzie. Wóz stał przed szkołą, w której odbywała się impreza. Chwilę wcześniej żona przyniosła mu do samochodu kawę i kanapki.
Lekarz stwierdził zgon z przyczyn naturalnych. Przeprowadzono sekcję zwłok, ale ona również nie znalazła innej przyczyny śmierci. No i zapewne pochowano by Carolla w spokoju na pobliskim cmentarzu, a żonie wypłacono 3000 funtów z ubezpieczenia, gdyby nie jeden fakt. Otóż ojciec Rablena - Steve nienawidził swojej synowej.

Cóż, gdyby samo wywoływanie niechęci teściów było zbrodnią, większość z nas dawno trzeba by zamknąć.

Powszechnie uważano, iż Steve nie lubi Evy bo zabrała mu z domu syna. Sam Rablen senior twierdził, iż synowa jest zimną materialistką, której chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Jak się potem okazało, podejrzenia Steve całkiem bezpodstawne nie były.
W każdym razie uparty teść dopiął swego - na jego żądanie miejscowy szeryf Dampacher jeszcze raz przeszukał pomieszczenia szkoły w której odbywała się potańcówka. W ciemnym kącie pod schodami znalazł buteleczkę z napisem "strychnina".

Jak szybko ustalono, buteleczka pochodziła z oddalonej o kilka kilometrów apteki w Tuolumne. Aptekarz twierdził, że kupiła ją niejaka Joe Williams, ale rozpoznał Evę Rablen jako osobę która kupiła strychninę. Wdowę aresztowano.
Jeszcze raz zbadano zwłoki Carolla. Ale tym razem o pomoc poproszono dr Edwarda Heinricha. Ekspert zwany był "Czarodziejem z Berkley", ze względu na jego wiedzę, doświadczenie i umiejętności w przekonywaniu ławy przysięgłych. Na początku udział doktora w śledztwie trzymano w tajemnicy, aby uczynić z niego atut na sali sądowej.
Heinrich ponownie przebadał zwłoki Rablena. Udało mu się znaleźć ślady strychniny w żołądku denata. Ślady obecności trucizny znalazł także w kubku z kawą oraz na tapicerce samochodu. Zbadano też podpis Joe Williams pod względem zgodności z charakterem pisma Evy. Wszystko wskazywało na to, iż to Eva sfałszowała podpis. Oskarżona twierdziła że wrobił ją teść.
No tak, ale stwierdzenie, że w kawie była trucizna to jedno, a udowodnienie, że dosypała jej tam akurat pani Rablen to zupełnie inna sprawa. Wtedy właśnie dr Heinrich wpadł na jeden z tych pomysłów, o których potem mówi się: genialne. Wykoncypował on mianowicie, iż jeśli Eva musiała przenieść tace z kawą i kanapkami przez zatłoczoną salę, istnieje duża szansa, że kogoś niechcący oblała. Przypuszczenia te okazały się trafne. Szybko znaleziono niejaką Alice Schea, która oświadczyła, iż feralnego wieczoru Eva niosąc tace wpadła na nią niechcący. Szczęśliwym (dla prokuratury) (lub jak kto woli nieszczęśliwym dla obrony) zbiegiem losu, sukienka pochlapana kawą nie była jeszcze uprana. Heinrich zbadał natychmiast plamy i odkrył w nich obecność strychniny.
Proces wyznaczono na 10 czerwca 1929 roku.

Rys. - "Proces Evy Rablen", źródło: " Detektywi w laboratorium" C. Evans

Jednak, jak zwykle chłonny sensacji i obiecujący sobie po procesie wielkie i długie widowisko, ludek srodze się zawiódł. Eva Rablen dowiedziała się o udziale w sprawie dr Edwarda Heinricha. Aby ratować szyję przed stryczkiem postanowiła powiedzieć prawdę. Jej adwokaci dostarczyli przyznanie się oskarżonej do winy. Wyrok brzmiał: dożywocie.
Co jak widać jasno dowodzi, iż oblewanie ludzi kawą (nawet przypadkiem), bywa zgubne ;-)

Skomentuj artykuł na forum

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"W tym właśnie punkcie język potoczny rezygnuje i wychodzi na piwo — Terry Pratchett"


GALIEL@WEBGROUP 2005