Był 27 lipca 1889 roku. Do komisariatu w paryskiej dzielnicy Bonne Novelle zgłosił się niejaki Landry, informując dyżurnego komisarza Brissauda o zniknięciu swego 49-letniego szwagra Toussand - Augsent Gouffe. Owdowiały komornik mieszkał z córkami. Utrzymywał "znajomości" z wieloma młodymi kobietami, toteż początkowo przyjęto tezę, że po prostu "zabalował" gdzieś z jedną z kochanek. Kiedy jednak Gouffe nie pojawił się do 30 lipca, sprawą zajął się szef francuskiej Surete - Goron. Niestety, pomimo odbycia rozmów z setkami osób, oraz rozesłaniu opisów do wszystkich francuskich komisariatów, do 16 sierpnia nie było znaku po zaginionym. Zaczęto podejrzewać najgorsze.

Tymczasem od początków sierpnia mieszkańców małej wsi Millera nieopodal Lyonu niepokoił okropny zapach dochodzący z krzaków jeżyn rosnących nieopodal rzeki Rodan. W końcu niejaki Goffy 13 sierpnia postanowił zbadać, co jest przyczyną przykrej woni. W krzakach znalazł worek jutowy, a w worku - rozkładające się zwłoki mężczyzny.

Nieboszczyka przewieziono do Lyonu, gdzie 14 sierpnia doktor Paul Bernard dokonał sekcji. Z ustaleń lekarza wynikało, że zmarłego wpakowano do worka nago, owiniętego ceratą , głową do przodu. Za przyczynę śmierci uznano uduszenie (krtań była złamana w dwóch miejscach). Najważniejszy był opis wyglądu nieboszczyka - 1.70 cm wzrostu, około 35 - 45 lat, czarne włosy i broda.

Tymczasem z innej wsi, sąsiadującej z Lyonem, doniesiono o znalezieniu fragmentów kufra przesiąkniętego trupim zapachem. Na jego wieku widniały dwie nalepki z napisem: "Stacja nadawcza: Paryż 1231 - Paryż, 27.7.188 - Pociąg pospieszny 3. Stacja przeznaczenia: Lyon-Perrache I."

Jako że ostatnia cyfra była zamazana, lokalny komisarz wymyślił, że chodzi o cyfrę 8 - tak więc kufer wysłano by rok wcześniej.


Nie wiadomo czemu - czy był to wynik długoletniego doświadczenia, czy też instynkt policjanta - Goron uznał, że znalezione zwłoki to zwłoki Gouffego. Choć nie zgadzał się (przynajmniej teoretycznie) wiek, wzrost (komornik miał 1,75 cm), oraz kolor włosów (kasztanowe u Gouffego). Jednak komisarz zbyt wiele miał do czynienia z medykami sądowymi ówczesnych czasów, aby przyjąć opis Bernarda "na wiarę". Zabrał więc szwagra poszukiwanego do Lyonu, w celu zidentyfikowania mocno już posuniętych w rozkładzie zwłok. Ów już po pierwszym zerknięciu poczuł się niedobrze i wybiegł z sali. Oświadczył też kategorycznie, że nie są to zwłoki Gouffego.

Tymczasem niejaki Laforge - woźnica, oświadczył, że 6 lipca trzech znanych mu mężczyzn załadowało na jego wóz ciężki kufer, który wyładowali w Millery. Po pewnym czasie wrócili bez kufra. Ludzie ci siedzieli od 9 lipca w areszcie za morderstwo. W związku z tym prowadzący sprawę w Lyonie uznał, że ofiarą nie może być poszukiwany Gouffy. Nazajutrz pochowano zwłoki na cmentarzu gminnym De La Guillotere.

Jednak Goron nie odpuścił. Przestudiował naklejki na kufrze i sprawdził księgi nadania bagażu na dworcu w Lyonie.

Rys. - "Aleksander Lacassagne"

Pod sugerowaną datą 27 lipca 1888 roku nie znalazł żadnego wpisu. Jednak pod data zniknięcia Gouffego - 27 lipca 1889 roku natrafił na notatkę o wysłaniu bagażu nr 1231 na Lyon - Perrache. Zbieżność dat była oczywista. Okazało się, że woźnica Laforge skłamał, opowiadając o dacie przewozu kufra. Obawiał się, że z powodu małego oszustwa straci licencję woźnicy i w ten sposób próbował zaskarbić sobie przychylność policji. W związku z tym Goron uzyskał nakaz ekshumacji i postarał się, aby ponowną sekcję przeprowadził człowiek najbardziej kompetentny z możliwych - Aleksander Lacassagne, 46 letni kierownik katedry medycyny sądowej na Uniwersytecie Lyońskim.

12 listopada 1889 roku wykopano trumnę nr 126 zawierającą zwłoki "człowieka z kufra". Przewieziono je na wydział medyczny w Lyonie. Lacassagne przystąpił do autopsji. I od razu napotkał na kłopoty.


Poprzednia sekcja bowiem przeprowadzono została w sposób iście "rzeźnicki". Bernard porozbijał wszystko co się rozbić dało - kości czaszki, połamał inne kości, oderwał mostek. Do identyfikacji nadawały się tylko włosy i niektóre kości. Na szczęście Lacassagne był doświadczonym patologiem. Przez 11 dni badał zwłoki, aby w końcu oświadczyć : "Panowie, oddaję wam pana Gouffe". Na jakich podstawach oparł to twierdzenie?
  • Po pierwsze - okazało się, że włosy wystarczy kilkakrotnie przemyć aby odzyskały kasztanową barwę. Były czarne, bo były po prostu niewiarygodnie brudne. Porównanie mikroskopowe z włosami zdjętymi ze szczotki Gouffego potwierdziło istotną zgodność.
  • Po drugie - wyliczono wzrost denata na 1,78 m. Okazało się jednak, że Gouffe był dokładnie mierzony w wojsku. Tam zapisano, iż ma 1,78 m. wzrostu.
  • Po trzecie - komornik cierpiał w młodości na gruźlicze zapalenie prawego stawu stępu i z tego powodu lekko utykał. Badanie sekcyjne wykazało wyraźną różnicę pomiędzy kośćmi lewej i prawej nogi. Lewe, zdrowe kości śródstopia ważyły 65 g. Prawe 55 g.
  • Po czwarte - po przeprowadzeniu badania zębów, Lacassagne określił wiek denata na około 50 lat.

Kiedy Goron miał już pewność, że znalazł szwagra pana Landry pozostało mu złapanie mordercy komornika. Poszedł "tropem kufra". Sporządzono jego imitację i wystawiono na widok publiczny. Obliczono, że kopie kufra obejrzało 35 tys. osób. Okazało się , że jest to wyrób angielski. W Londynie dotarto do mieszkającej tam Francuzki, która potwierdziła, że 24 czerwca 1889 roku wynajęła pokój niejakiemu panu Michel i jego córce. Gość ten kupił kufer taki sam jak imitacja. W połowie lipca lokatorzy wyjechali do Francji. Goronowi przypomniała się para, która zniknęła w tym samym czasie co komornik, a była w kręgu jego znajomych: Michael Eyraud i kochanka Gouffego - Gabriela Bompard. Oboje mieli już dość zszarganą opinię. Eyraud - sutener i oszust oraz Gabriela - prostytutka. Wysłano za nimi listy gończe.
16 stycznia 1890 roku Goron znalazł na swoim biurku list z Nowego Jorku. Nadawca był Eyraud. Twierdził, że z Francji musiał wyjechać gdyż popadł w długi i nie ma nic wspólnego z zamordowaniem Goufego. Cała winę zwalił na Gabrielę.
Ta zaś nieoczekiwanie zjawiła się 22 stycznia w komisariacie w towarzystwie Amerykanina George Garangera. Tez zaś uraczył komisarza ckliwą opowieścią, jak to Bompard została ofiarą cwanego Eyrauda, który użył ją jako wabia na komornika. Gouffego miał zabić sam Eyraud z pomocą bliżej niezidentyfikowanego rudego indywiduum. Gabriela spotkawszy Amerykanina wszystko mu wyznała, a ten nakłonił ją aby zgłosiła się na policję. Na szczęście Goron nie był aż tak naiwny jak mister Garanger i cwaną prostytutkę kazał po prostu zamknąć. Tymczasem Eyrauda schwytano w Hawanie i przewieziono do Paryża. Cały czas zwalał winę na kochankę.

16 grudnia 1890 rozpoczął się proces. Prawda wyszła na jaw. Jak wyglądały ostatnie chwile komornika? 26 lipca Michael ukrył się za zasłoną w alkowie Gabrieli. Ona sama przyjmowała w tym czasie Gouffgo. W pewnym momencie, jakoby w trakcie miłosnych igraszek, zarzuciła mu na szyję sznur od szlafroka. Wcześniej mordercy do belki sufitu przybili obręcz i przeciągnęli przez nią linę z hakiem na końcu. Do tej liny przymocował Eyraud końce sznura szlafroka z szyi komornika. Jednak pociągnięcie liny nie zabiło ofiary, morderca musiał dodusić ją własnoręcznie. Michael i Gabriela zamierzali obrabować Gouffego. Przeoczyli jednak kilka tysięcy franków ukrytych w jakiś papierach.

20 grudnia zapadł wyrok - dla Erauda kara śmierci, dla Gabrieli 20 lat ciężkich robót. 2 lutego 1891 roku morderca został ścięty na gilotynie. W tym samym dniu handlarze sprzedawali w Paryżu małe ołowiane kuferki z ołowianym trupkiem w środku i napisem "Sprawa Gouffego".


Skomentuj artykuł na forum

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Nie rób rzeczy na których możesz zostać złapany." - Zasada Rockefellera


GALIEL@WEBGROUP 2005