Barbara Radziwiłłówna

DUBINKI (Gub. Wileńska)

Opisywana przez historyków jako jedna z najbarwniejszych (i najtragiczniejszych) królowych Polski Barbara Radziwiłłówna była córką kasztelana wileńskiego i hetmana wielkiego litewskiego Jerzego Radziwiłła i Barbary Koła. Urodziła się ur. 6 grudnia 1520 w Wilnie lub Dubinkach. W 1537 r. poślubiła Stanisława Gasztołda, wojewodę nowogrodzkiego, a potem trockiego, po czterech latach małżeństwa owdowiała.

Niedługo potem w Wilnie poznała ówczesnego króla Polski Zygmunta Augusta. Pomimo sprzeciwu szlachty, Zygmunta Starego i Bony, Barbara i August zawarli potajemny ślub w 1547 roku. Radziwiłłówna została koronowana na królową Polski 7 grudnia 1550 r. Zmarła 8 V 1551r. w wieku 31 lat. Zygmunt August zarządził pogrzeb w katedrze wileńskiej.

Wiemy, ze królowa zaniemogła niedługo po koronacji. Gorączkowała, chudła (pomimo dobrego apetytu), na brzuchu pojawił się cieknący wrzód, nogi opuchły. Stanisław Bojanowski tak opisywał stan Barbary na krótko przed śmiercią:
"...Leżała ona stale (...) gnijąca koło części rodnych, nogi opuchnięte, pozostała cześć ciała wysuszona jak gąbka. Piła i pożerała jak wielbłąd, lecz wszystko surowe zwracała góra i dołem...". Królowa zmarła niedługo potem, 8 maja o godzinie 14-tej.
Oczywiście natychmiast rozgorzała dyskusja na temat przyczyny śmierci Barbary.

<< Barbara Radziwiłłówna

Teza pierwsza: Bona trucicielka.

Bona Sforza

Wiadomo, ze Zygmunt August lękał się zamachu na swoje życie, ale i wobec żony stosował szczególną ochronę. Wrogość jaka otaczała królową na dworze krakowskim, jawna niechęć Bony do Barbary dała początek przypuszczeniu, że to właśnie Bona kazała otruć żonę Zygmunta. Wykonawca wyroku miał być sekretarz Bony, Włoch Ludwik Monti.

Przekonanie o rzekomym otruciu Barbary było tak duże, że znalazło swoje odbicie nawet w poezji ludowej. Nieznany autor pisał o królowej:

"..Wnetem potem zachorzała
dziwnem choroby miała,
Albom snadź czasu którego
Wypieła coś niezdrowego..
."

Jednak po bliższym przyjrzeniu się sprawie domniemanego otrucia, nie wygląda to zbyt prawdopodobnie.

  • Po pierwsze: najbliżsi Barbary, w tym mąż, nie mieli po jej zgonie jakichkolwiek podejrzeń.
  • Po drugie: Królowa ciężko chorowała przed śmiercią przynajmniej od pół roku. Spodziewano się że umrze, obserwowano rozwój choroby. W ówczesnych czasach nie dysponowano raczej trucizną, która zabijała by w ten sposób i po takim okresie czasu.
  • Po trzecie: opis choroby pasuje bardziej do innych , znanych dolegliwości, a nie do otrucia.

Kaprysem historii jest to, iż podejrzewana o otrucie Barbary Bona sama zmarła otruta za granicami kraju.

"Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna", Jan Matejko, 1864, Muzeum Narodowe w Krakowie

Teza druga: Barbara rozpustnica.

W latach międzywojennych odkryto korespondencję pomiędzy braćmi Barbary: Rudym i Czarnym. Wynikało z niej, że podejrzewają oni siostrę o zarażenie się "francuską chorobą" czyli syfilisem. Plotka ta było dość rozpowszechniona jeszcze za jej życia, nic więc dziwnego, iż cześć społeczeństwa uważała, że "bezecna rozpustnica i czarownica" pokarana przez niebiosa zmarła na "wstydliwą chorobę". Syfilis był wówczas bardzo rozpowszechniony wśród szlachty. Jednak i tu jest bardzo duże "ale":

  • Po pierwsze: trudno przyjąć, iż ówcześni medycy nie rozpoznali by tak powszechnej choroby. A opis terapii nie zawiera ani jednego środka przeciw "francy".
  • Po drugie: syfilis jest chorobą zaraźliwą. Jakim więc cudem Zygmunt August się nią nie zaraził? No bo w platoniczność tego związku chyba nikt nie uwierzy.

Teza trzecia: drastyczne skutki leczenia niepłodności

Wiadomo, ze Barbara bardzo chciała dać mężowi dziecko. Stosowała więc specyfiki mające wyleczyć jej bezpłodność. Jakie to mogły być "wynalazki" niech wam podpowie fakt, iż syfilis leczono wówczas płynną rtęcią! "leki" miały wywołać infekcję, a w rezultacie zapalenie narządów rodnych. Jednak opis cierpień królowej nie pasował do standardowego przebiegu tej choroby.

Teza czwarta: nowotwór

Dziś za najbardziej wiarygodną hipotezę uznaje się śmierć Radziwiłłówny spowodowaną rakiem. Najprawdopodobniej był to rak szyjki macicy, ale nie możemy być tego pewni. trumna królowej nie była otwierana, a sama Barbara nie poddawana badaniom, jakim poddano niedawno np. Medyceuszy.

  • Po pierwsze: każdy lekarz onkolog potwierdzi zgodność objawów.
  • Po drugie: Oprócz objawów czysto fizycznych, także opisywana wzmożona drażliwość chorej i jej stany depresyjne odpowiadają fazom choroby nowotworowej.
  • Po trzecie: Co więcej, w kronice Orzechowskiego (w sumie jakby "nadwornego" kronikarza Zygmunta) czytamy iż królowa: "...zmarła na ciężką chorobę, którą nazywają rakiem..."
  • Po czwarte: Także sposób leczenia zastosowany (a raczej nie zastosowany) wobec królowej wskazuje na nowotwór. W tamtych czasach pokutowało przeświadczenie, że leczenie raka jest beznadziejne, a nawet szkodliwe dla pacjenta. Lekarze nadworni nie stosowali innych leków oprócz plastrów. Przewidzieli również zgon pacjentki pół roku wcześniej, kiedy Barbara nie była jeszcze w tak złym stanie.

 

Józef Simmler: "Śmierć Barbary Radziwiłłówny." Muzeum Narodowe, Warszawa.

Tak więc, choćby nie wiem jak "romantyczna" wydawała się wersja o otruciu młodej królowej przez starą monarchinię - wdowę, prawda jest bardziej prozaiczna. Barbara Radziwiłłówna, królowa Polski i małżonka Zygmunta Augusta zmarła najprawdopodobniej na skutek działania jednego z największych zabójców ubiegłego i naszego wieku: raka. Na nagrobku napisano (w przekładzie na polski):

"...Wielum wiele dopomogła, nie szkodziła nikomu,
Nikt się nie może nazwać od niej skrzywdzony..
."

Skomentuj artykuł na forum

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycji Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy. " Joanna Chmielewska


GALIEL@WEBGROUP 2005